Mango Papaja

Strony

  • PRZEPISY
  • Kontakt i współpraca

12:30

Pulled beef czyli pieczona łata wołowa w domowej bułce z jabłkami szara reneta w maśle orzechowym oraz marchewką i porem


Pomimo ogromnego zapracowania, niewyspania i permanentnego braku czasu (brakowało mi wówczas jakiś trzech dób w tygodniu, w tym minimum jednej na odpoczynek, a i tak zawsze miałam multum energii) wstałam o 5 rano i pognałam na ten cholerny rynek sopocki, który czynny jest tylko trzy razy, w moim o połowę za krótkim, tygodniu. Było zimno i mróz szczypał mnie niemal wszędzie, jak zwykle nie skorelowałam swojego stroju z pogodą, ale to chyba powinno przestać mnie dziwić i aż cud, że nie byłam chora ani razu w tym sezonie, zważywszy na to, że przez notoryczne niewyspanie moją odporność każdego dnia poddawałam nie lada próbie a ona nie zawiodła mnie ani razu. I absolutnie nie jest to spowodowane zdrowym stylem życia czy odpowiednią dawką witamin, bo nigdy w życiu tyle nie piłam, nie paliłam, nie byłam tak bardzo zmęczona i tak beznadziejnie się nie odżywiałam jak właśnie wtedy. I jeny! Jak ja się cieszę, że w tej chwili piszę o odległej przeszłości. Z tego czasu pamiętam tylko tyle, że przygotowanie jednego, dobrego dania zajmowało mi zazwyczaj nie mniej niż trzy dni ale to było tego warte. 
Wpadłam zaspana na rynek a moim oczom ukazał się ładny i duży kawał łaty wołowej, chwilę później szara reneta i porcja włoszczyzny. I ja już wiedziałam, że wystarczy mi butelka czerwonego wina, porcja umami w postaci zmielonych suszonych grzybów, marynowany pieprz, dobre pieczywo i masło orzechowe dla przełamania kwasowości jabłek. Wiedziałam też, że kilka miesięcy później pisząc o tym daniu będę doskonale pamiętała jego smak. Bo był perfekcyjny. Był najdoskonalszy ze wszystkiego co było wtedy. I to była dobra chwila. 

Składniki (na 5-6 porcji):

  • 2 kg łaty wołowej 
  • 1/3 szklanki zmielonych suszonych grzybów 
  • łyżka marynowanego pieprzu 
  • 1/5 szklanki cukru 
  • 2 łyżki soli 
  • 2 łyżki papryki wędzonej 
  • litr czerwonego wina wytrawnego 
  • litr bulionu 
  • ziele angielskie i liść laurowy
  • jeden por 
  • dwie marchewki 
  • olej do smażenia 
Łatę wołową marynuję w suszonych grzybach, cukrze, soli i papryce wędzonej przez dobę. Następnie smażę z każdej strony po kilka minut i umieszczam w garnku z marynowanym pieprzem, pokrojoną marchewką, porem i liściem laurowym oraz zielem angielskim. Zalewam bulionem i cierpliwie gotuję przez 3 godziny na wolnym ogniu. W razie potrzeby dolewam bulionu lub wody. Na koniec gotowania wyławiam mięso, które zalewam winem i połową bulionu z gotowania i duszę jeszcze dwie godziny na wolnym ogniu, natomiast warzywa gotuję w bulionie do zredukowania sosu. Gotowe mięso szarpię widelcami. Podaję w bułce z warzywami i karmelizowanym jabłkiem. 

Karmelizowane jabłka
  • 1 kg jabłek szara reneta
  • szczypta cukru 
  • kilka łyżek masła 
  • kilka łyżek masła orzechowego 
Na maśle smażę pokrojone w dużą kostkę jabłka. Po kilku minutach dodaję cukier oraz masło orzechowe. Duszę całość jeszcze 2 -  3 minuty i ściągam z ognia. 

Pszenne bułeczki - zawsze na oko mąka, suche drożdże, woda, sól, oliwa i cukier. Mąkę (około 300 gram) mieszam z suchym drożdżami, cukrem i solą. Wlewam ciepłą wodę (niepełną szklankę) i oliwę z oliwek. Zagniatam jednolite i gładkie ciasto, które odstawiam do wyrośnięcia na około godzinę. Po tym czasie z ciasta formuję niewielkie bułeczki a każdą z nich smaruję żółtkiem i posypuję sezamem. Piekę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni maksymalnie 15 minut. Studzę na kratce. 

Dodatkowo w kanapce pojawiły się pieczone w folii z oliwą i tymiankiem bataty, ale ich użycie nie jest warunkiem koniecznym. 

Smacznego, Klaudia!





przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 12:30 0
Podziel się!
Etykiety:
Kanapki, Wołowina
Nowsze posty
Starsze posty

10:00

Dorsz z chrupiącą szynką parmeńską, cukrowy groszek, szparagi i pomidorki koktajlowe z czosnkiem




Wiosna to czas lekkich dań i pięknych, wyrazistych barw na talerzu. To czas moich ukochanych szparag, groszku cukrowego i wszystkiego co zdrowe a co uwielbiam najmocniej. Podzielę dziś się z Wami przepisem na coś pysznego, delikatnego i kolorowego. Jeżeli masz kilka patelni i mało czasu to to danie wykonasz w 10 minut! 

Składniki (na 2-3 porcje):

  • 300-400 gram filetu z dorsza
  • 200 gram groszku cukrowego 
  • natka pietruszki
  • czosnek 
  • 300 gram pomidorków koktajlowych 
  • sól, pieprz
  • pęczek szparag 
  • 3-4 plastry szynki parmeńskiej 
  • sok z cytrny
  • olej do smażenia 
Groszek cukrowy podsmażam minutę z solą, pieprzem i posiekaną natką pietruszki. Szparagom odrywam zdrewniałe końce i kroję w plastry, również podsmażam chwilę, doprawiam. Pomidorki smażę z czosnkiem, solą, pieprzem i natką. Chipsy suszę w piekarniku bądź na suchej patelni do momentu aż staną się chrupki. Dorsza doprawiam solą, pieprzem i sokiem z cytryny i smażę dosłownie po minucie z każdej strony jeśli filet jest niezbyt gruby lub po dwie minuty jeżeli jego grubość jest większa niż 2 cm. Podaję danie: podsmażony groszek, szparagi i pomidorki z czosnkiem przekładam na talerz, obok układam rybę. Wierzch dania posypuję pokruszonymi chipsami z szynki i dekoruję danie natką z pietruszki. Podaję od razu. 

Smacznego, Klaudia!








przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 10:00 0
Podziel się!
Etykiety:
Fit, Obiad, Ryba, Szparagi
Nowsze posty
Starsze posty

12:00

Policzki wołowe w sosie winno - czekoladowym, grillowanym brokułem, groszkiem, karmelizowaną z masłem orzechowym szarą renetą i pieczonym batatem



Za tym policzkiem wołowym niesie się cała historia i proces przygotowania, długi ale wart każdej minuty włożonej w przygotowanie go. Ot tak, pewnego zimowego dnia - a mówię Wam to pierwszego dnia wiosny, bo tak kolorowe danie wymaga wyniosłej daty na publikację przepisu, postanowiłam, że dziś jest dzień kiedy zmierzę się z produktem, którego nie znam. W związku z tym kolejny już raz odwiedziłam Targowisko Sopockie i kupiłam, z czasem oczekiwania 3 dni!, dwa kilo polików wołowych. Miałam produkt, pomysł i okrojoną wiedzę. Miałam też blisko siebie znajomego kucharza, który poinstruował mnie delikatnie bym nie spieprzyła cuda, która udało mi się zakupić z terminem oczekiwania dłuższym niż na nowe czarne szpilki... 

Recepta na idealnie przygotowany polik wołowy jest w miarę prosta, czasochłonna i wymaga cierpliwości. Przede wszystkim odpowiednia marynata, która nada odpowiedniego tonu, smaku i charakteru Waszemu mięsiwu a dzięki której nadacie kierunek jazdy Waszemu daniu. Po drugie smażenie, dzięki temu zabiegowi zamknięcie wszystkie pory mięsa, skarmelizujecie je i dzięki denaturacji białek zamknięcie w jego wnętrzu wszystkie soki z całym obłędnie pysznym smakiem. Kolejny krok to długie gotowanie, w winie i bulionie z warzywami. I tutaj moja prosta rada- potraktujcie policzek jak beznadziejnego faceta. Olejcie go. Niech się gotuje, sam w spokoju. Najlepiej w nocy, byście nie musiały na niego czekać. Niech skruszeje, opanuje się a potem będziemy działać dalej. W kolejnym etapie, po 10 godzinach gotowania polików w całości, skarmelizowałam je ponownie na patelni, sos zredukowałam i podałam z warzywami. 

Dobre jedzenie jest cudowne ale najlepiej smakuje w doskonałym towarzystwie. 

Składniki (na 4 porcje):

  • 1 kg policzków wołowych 
  • 1 kg włoszczyzny 
  • imbir, anyż, ziele angielskie i liść laurowy 
  • 1 litr wina czerwonego 
  • 3 litry bulionu 
  • marynata do mięsa: łyżka zmielonych suszonych grzybów, papryka wędzona słodka i pieprz 
  • na koniec do sosu dodaj sól, czekoladę gorzką 
  • olej do smażenia 
Dodatki:
  • pieczony w całości, owinięty folią batat (2h), tak samo pieczone ziemniaki 
  • grillowany na oliwie w tymianku brokuł i groszek 
  • mięta do dekoracji 
  • szara reneta karmelizowana w miodzie z anyżem z dodatkiem masła orzechowego 
Policzki wołowe umyłam, osuszyłam. Zmieliłam suszone grzyby na pył i zamarynowałam w nich mięso z dodatkiem papryki wędzonej i pieprzu. Odstawiałam mięso na dobę do lodówki. Kolejnego dnia na oleju podsmażyłam z każdej strony, tak długo aż mocno się zarumieniło. Przygotowałam włoszczyznę, którą skarmelizowałam w piecu przez kilkanaście minut do mocnego zarumienienia. W dużym garnku poukładałam połowę warzyw, mięso i ponownie warzywa. Dodałam przyprawy, wlałam bulion i gotowałam na wolnym ogniu dwie godziny. Wlałam wino i gotowałam mięso kolejne 6 godzin. Co jakiś czas dolewałam bulionu lub wina jeżeli brakowało. Po tym czasie wyciągnęłam mięso z sosu i zredukowałam sos do bardzo gęstej konsystencji, którą na koniec przyprawiłam solą i czekoladą (20-30 gram). Mięso doprawiłam również solą i skarmelizowałam na rozgrzanej patelni z tłuszczem. Podałam z warzywami i jabłkiem oraz sosem. 

Smacznego, Klaudia.








przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 12:00 0
Podziel się!
Etykiety:
Obiad, Wołowina
Nowsze posty
Starsze posty

13:36

Wątróbka indycza w sosie malinowym z chili z domowym makaronem



Ostatnio rzadko gotuję w domu. Może to dlatego, że każdego dnia wymyślam całe mnóstwo nowych przepisów, może dlatego, że pracuję w miejscu w którym jest tyle pysznego jedzenia a może dlatego, że pomimo, iż noc to dla mnie najlepsza pora na gotowanie to zwyczajnie nie mam na to sił. Jedno to właśnie to. A drugie to to, że nawet jeżeli coś pysznego zrobię w domu to rzadko kiedy zgra się to z odpowiednim światłem na robienie zdjęć a jeszcze rzadziej będzie to skorelowane z moją wolną chwilą na to bym mogła się z Wami tym podzielić. Dlatego jeżeli już uda mi się coś ugotować, zrobić do tego piękne zdjęcia i jeszcze wrzucić wpis to wierzcie mi lub nie, ale musi to być coś wybitnie wyjątkowego. 

Nie skłamię jeżeli powiem Wam, że ten przepis wykonywał się dwa lub trzy dni. Pierwszy dzień poświęciłam na spacery po Targowisku Sopockim, którym szczerze jestem zauroczona za różnorodność produktów i za to, że czuję się tam jak małe dziecko, jak Charlie w Krainie Czekolady, podekscytowana jak podczas pierwszej randki. Więc w pewien wtorkowy poranek spacerowałam tam o 6:00 rano z siatkami pełnymi policzków wołowych, indyczych wątróbek, jabłek Szara Reneta, dobrej włoszczyzny, śledziem i kilkoma moimi dietetycznymi fanaberami w stylu czarna soczewica czy fasola adzuki. Wieczorem przygotowałam ciasto na makaron i zamarynowałam w chili i winie wątróbkę. Dopiero kolejnego dnia mogłam dokończyć dzieła, przygotować makaron oraz wątróbkę w sosie. Cóż.. nie powiem Wam, że to było danie przeciętne bo było bezbłędnie smaczne i jeżeli lubicie pasty i lubicie słodko - pikantne dania to ten przepis jest zdecydowanie dla Was. 

Oleofarm ostatnio uraczył mnie kilkoma fajnymi sokami. Był sok z jeżyn, sok z żuraiwny, sok z czarnego bzu, który uratował mnie z jednego przeziębienia i sok z Aloesu oraz syrop z malin, który użyłam do tego przepisu. Wszystkie super, które idealnie wpisują się w moje zasady zdrowego odżywiania. Do tego dorzucili mi super kubek z sitkiem i pokrywką i to w ogóle był świetny pomysł, bo ja z kubkami się lubię bardzo - szczególnie jeżeli ich pojemność jest większa niż 500 ml.. :) 

Składniki (na 2 lub 3 porcje):

Wątróbka w sosie malinowym z chili:

  • 1 kg wątróbki indyczej 
  • 200 ml syropu malinowego 
  • 50 ml octu balsamicznego 
  • 1 papryczka chili 
  • 1 czerwona cebula 
  • 2 ząbki czosnku 
  • natka pietruszki 
  • masło do smażenia 
  • lampka czerwonego wina 
  • szczypta soli na koniec gotowania 
Makaron domowy:
  • 150 gram mąki typ 00 lub semoliny 
  • 1 żółtko 
  • 1 jajko 
  • szczypta soli 
  • odrobina wrzątku 
Sos do makaronu:
  • oliwa z oliwek extra virgin 
  • natka pietruszki 
  • grubo ziarnista sól 
Wątróbkę oczyszczam i marynuję w chili i czosnku, odkładam do lodówki na kilka godzin. Z mąki, jajek, soli i wody zagniatam ciasto przez 8-10 minut, aż będzie jednolite i gładkie. Następnie ciasto owijam folią spożywczą i odkładam do lodówki na minimum 30 minut. Gotowe ciasto na makaron wyciągam z lodówki i dzielę na kilka mniejszych części, które delikatnie spłaszczam dłonią. Za pomocą maszyny do wałkowania i cięcia makaronu robię pastę. Gotowy makaron gotuję przez 30- 60 sekund w osolonej wodzie a następnie wyławiam i przekładam do pojemnika. Mieszkam z grubo zmieloną solą, oliwą z oliwek i bardzo drobno posiekaną natką pietruszki. Wierzcie mi lub nie ale tak przygotowany makaron smakuje wyśmienicie. 
Na patelni rozpuść masło i smaż wątróbkę razem z chili i czosnkiem. Kiedy się zarumieni ściągnij ją z ognia, dodaj posiekaną cebulę i smaż chwilę. Wlej syrop, wino oraz ocet. Gotuj sos przez 5- 10 minut, aż znacznie zgęstnieje. Dodaj wątróbkę i gotuj całość przez kolejne 3-4 minuty. Dopraw na koniec solą. 

Gotową wątróbkę podaję z porcją makaronu i sosem. 


Smacznego, Klaudia!





przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 13:36 1
Podziel się!
Etykiety:
Drób, Obiad
Nowsze posty
Starsze posty

11:30

Śledź marynowany z kaparami, pieprzem i czerwoną cebulką w oleju lnianym na domowym chlebie z ziarnami


 Nie do pomyślenia, że jako dziecko nie lubiłam śledzi. To tylko dowodzi, że niektóre smaki się nam zmieniają a do innych należy zwyczajnie dojrzeć. Podobnie miałam z kilkoma innymi potrawami, które w przeszłości wydawały mi się niezjadliwe. Nasze upodobania się zmieniają i chwała za to Bogu, bo inaczej mogłaby ominąć mnie ta niewątpliwa przyjemność jedzenia śledzia w towarzystwie tych idealnie dobranych dodatków. Już teraz rozumiem skąd bierze się przekonanie, że od nienawiści do miłości jeden krok. 
Kilka słów o samym daniu. Otóż Pan śledź, w tej wersji, skradł nie tylko moje podniebienie ale również całej załogi w mojej pracy. Idealnym dowodem na to, że śledzik wyszedł pyszny był fakt, że nawet te osoby, które deklarowały niechęć do rybki ostatecznie zjadały moją kanapkę ze smakiem i prosiły o dokładkę. Bardzo mnie to uszczęśliwiło, bo nie cieszy w życiu nic bardziej niż moment kiedy ktoś ze smakiem zjada Twoje danie będąc wcześniej nastawiony do niego... delikatnie mówiąc, negatywnie. 
Podobną wersję tego śledzia możecie przygotować w formie tatara. Wymoczone z solanki płaty śledzia zamarynuj w oleju lnianym przez dobę razem z pieprzem. Posiekaj drobno i wymieszaj z kaparami, posiekanymi ogórkami, koperkiem i cebulą czerwoną. W mojej wersji natomiast jest to śledzik podany na grzance. Na domowym, pełnoziarnistym, orkiszowym pieczywie, które jest wypieczone bez soli i cukru, co doskonale komponuje się z zamarynowanym śledziem, który jest tutaj zdecydowanie na pierwszym planie. Nieco mdły w smaku chlebek jest jedynie dobrym tłem i uzupełnia całość, dzięki czemu danie jest harmonijne a dla mnie właśnie harmonia na talerzu jest najważniejsza. 

Składniki na bochenek chleba 

Receptura, która jakiś czas temu urodziła się w mojej głowie i utrwalałam ją w ciągu kilku tygodni wielokrotnie. Zawsze kiedy wypiekę ten chleb to znika w mgnieniu oka, zanim jeszcze zdąży wystygnąć. Uroki zawsze pełnej chatki głodnych ludzi. Nie skłamię jeżeli stwierdzę, że moi przyjaciele celowo przychodzą do mnie głodni. W tym chlebku najważniejszy jest stosunek wody do mąki (1:1). Reszta to już Twoja inwencja twórcza. W moim chlebku zawsze znajdują się nasiona słonecznika, siemię lniane, płatki owsiane i na zmianę czarnuszka z czarnym sezamem. Na dużą keksówkę daję zazwyczaj:

  • 2 i 1/2 szklanki mąki orkiszowej typ 2000
  • 2 i 1/2 szklanki wody ciepłej 
  • opakowanie suchych drożdży, które z lenistwa zastępuję świeżymi 
  • 1 szklankę dodatków typu pestki, płatki, siemię 
Składniki mieszam, odstawiam do wyrośnięcia aż podwoją swoją objętość co zazwyczaj trwa około godzinę. Chleb przekładam do formy, którą albo wykładam papierem do pieczenia, albo smaruję masłem i obsypuję bułką tartą. Jestem zwolenniczką opcji drugiej, gdyż chlebek dzięki temu wygląda ładniej. Chleb piekę w rozgrzanym do 180 stopi piecu przez godzinę a następnie usiłuję go wystudzić do temperatury pokojowej poza piekarnikiem, na kratce, natomiast jeszcze nigdy mi się tego nie udało zrobić w stu procentach, gdyż połowa chlebka została zazwyczaj pochłonięta przez niewidzialne krasnoludki z dodatkiem hummusu, który w lodówce mam niemal zawsze, bo kocham. W każdym razie ważna zasada- nie kroimy chleba przed wystudzeniem, gdyż możecie wówczas otrzymać zakalec. Pieczywo musi spokojnie wystygnąć i to zasada, której przestrzegać jesteście zobligowanie w momencie korzystania z mojego przepisu. Koniec i kropka. 

Historia o śledziu w oleju lnianym. 

Śledź marynowany w oleju lnianym to od lat danie dla mnie tak oczywiste, że aż zbyt trywialne żeby wrzucać na bloga. Ostatnio jednak chodził mi po głowie częściej niż zakup nowych szpilek a przyczynili się do tego dwaj mężczyźni, którzy mi o tym smaku przypomnieli. Potrzebowałam zaspokoić to pragnienie, myślę, że ze skutkiem lepszym niż jakkolwiek to możliwe. 

Kilogram słonych śledzi wymocz dokładnie. Ja wymieniałam wodę sześć razy i moczyłam śledzie większość dnia. Wyciągnęłam śledzie z wody i dokładnie je osuszyłam ręcznikiem papierowym a następnie pokroiłam je na duże kawałki. Jeden płat podzieliłam na maksymalnie cztery części. Przełożyłam śledzie do miski, dodałam 100 gram kaparów, jedną drobno posiekaną czerwoną cebule i dwie łyżki kolorowego pieprzu ale najlepiej żeby był to sam czerwony. Wlałam litr oleju lnianego i dokładnie wymieszałam śledzie dłońmi, starając się nie uszkodzić ich delikatnej struktury. Przełożyłam śledze do dużego słoja, zakręciłam i odłożyłam na dwie doby do lodówki, z czego te dwie doby to jest absolutne minimum jakie śledź musi w niej spędzić. Wyciągnęłam śledzie z lodówki, dosłownie dwa, trzy kawałki, które pokroiłam w cienkie plastry. 
Cienkie plastry śledzia ułożyłam na kromce pieczywa, polałam odrobiną oleju, dodałam koperek oraz dosłownie kroplę soku z cytryny i jadłam zachwycając się tym smakiem. Uwielbiam takie śledzie również w formie tatara, wówczas nie obędą się bez ogórka konserwowego i musztardy francuskiej, ale pozwolicie, że do tego tematu jeszcze wrócimy? 

Smacznego, Klaudia!







przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 11:30 2
Podziel się!
Etykiety:
Pieczywo, Ryba, Wigilia i Święta
Nowsze posty
Starsze posty

10:10

Imbirowy krem z marchewki z tahini


Tłusty czwartek a u mnie jakoś tak nietłusto.. Jest za to pyszna zupa krem z marchewki i jabłka, z imbirem i chili oraz pastą tahini do smaku. Zimą, kiedy raz jest cudownie biało a niekiedy szaro i brzydko lubię tego typu dania, które rozgrzewają a przy tym są sycące i smaczne. Bo o smak tutaj się rozchodzi. 

Składniki (na 2-3 porcje):

  • 4-5 marchewek 
  • 1 małe jabłko 
  • cebula 
  • ząbek czosnku 
  • jeden mały batat 
  • imbir, chili, sól, pieprz
  • 1 czubata łyżka pasty tahini 
  • olej do smażenia 
  • 3/4 litra bulionu 
Wszystkie składniki kroję w kostkę i smażę w garnku do zarumienia. Dodaję przyprawy. Wlewam bulion i gotuję składniki do miękkości. Dodaję pastę tahini i miksuję składniki na gładki krem. Doprowadzam do wrzenia zupę ponownie. Podaję z natką pietruszki. 

Smacznego, Klaudia!



przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 10:10 1
Podziel się!
Etykiety:
Fit, Zupy
Nowsze posty
Starsze posty

10:06

Ryż smażony z ciecierzycą i brokułem w maśle orzechowym


Nie wiem co ze mną się dzieje ale ostatnio w mojej kuchni gości często wegetariańskie i wegańskie jedzenie. Ze względu na wykluczenie nabiału otworzyłam bardzo szeroko umysł na nowe smaki i kompozycje. Nadal jestem zagorzałą fanką mięsa ale testowanie, gotowanie i próbowanie nowych potraw bez jego udziału stało się dla mnie również przyjemnością. Pyszny smażony ryż z dodatkiem ciecierzycy i masła orzechowego oraz brokuł to propozycja na dobrze zbilansowany, pełnowartościowy posiłek bogaty w białko, zdrowe tłuszcze i węglowodany a przede wszystkim - co najważniejsze dla mnie - smaczna propozycja, na doskonały obiad lub kolację. 

Składniki (na 2 duże porcje):
  • 50 gram suchego ryżu Basmati 
  • 1 puszka ciecierzycy 
  • 200 gram brokuł 
  • 50 gram masła orzechowego
  • czerwona cebula 
  • czosnek 
  • olej do smażenia 
  • natka pietruszki 
  • sok z 1/2 pomarańczy 
  • sól i pieprz
  • chili w płatkach 
Ugotuj ryż na sypko. Brokuł podziel na różyczki i podgotuj we wrzątku 5 minut a następnie odcedź i przelej zimną wodą. Na patelni podsmaż posiekaną cebulę i czosnek oraz szczyptę chili. Dodaj ryż i ciecierzycę. Dokładnie wymieszaj składniki i smaż jeszcze 5 minut. Dodaj masło orzechowe, sok z pomarańczy i dopraw danie solą oraz pieprzem. Na koniec smażenia dodaj brokuł. Ponownie wymieszaj danie. Przed podaniem posyp natką pietruszki. Podawaj na ciepło. 

Smacznego, Klaudia. 



przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 10:06 1
Podziel się!
Etykiety:
Fit, Obiad, wege obiad
Nowsze posty
Starsze posty

11:00

Makaron w sosie pomidorowym z oliwkami, rodzynkami i płatkami migdałów


I stało się. Niemal zupełnie wykluczyłam nabiał z diety pozostawiając jedynie jajka. Ja. Człowiek, który kocha wszystkie sery, mleko może pić bez żadnych oporów a wieczorami zajada się regularnie jogurtem naturalnym.W ilościach hurtowych. Nie powiem, że to była łatwa decyzja. Raczej trudna i raczej dojrzewałam do niej długo ale musiałam i.. eksperyment trwa już prawie dwa tygodnie. Przez te dwa tygodnie zauważyłam przede wszystkim jak bardzo kreatywnym człowiek się staje kiedy jest zmuszony wyeliminować pewien składnik swojej diety. Składnik, który do tej pory był podstawą żywienia tego człowieka. 
Chcecie dowiedzieć się dlaczego zrezygnowałam z nabiału? Jak zbilansować dietę beznabiałową? Piszcie w komentarzach. Może wkrótce zdecyduje się na taki wpis. 

Powyżej zdjęcia makaronu, w pysznym sosie pomidorowym z rodzynkami i oliwkami. Dosłownie przesmaczna propozycja. Zdecydowanie beznabiałowa. Kluczem do sukcesu tego dania jest przede wszystkim powolne i długie gotowanie sosu na bazie czerwonej cebuli, wina i rodzynek oraz dobrej jakości czarne oliwki i duża ilość natki pietruszki. Jeżeli przed podaniem podprażycie płatki migdałów to z pewnością Wasze dane zyska na aromacie i smaku. 

PS. U nas, w Sopocie, dziś świecie słońce i pada śnieg. Cudnie to wygląda! 

Składniki:
  • dwie porcje makaronu, ja użyłam pełnoziarnistego 
  • jedna czerwona cebula 
  • oliwa z oliwek do smażenia 
  • lampka słodkiego wina 
  • garść rodzynek 
  • kubek herbaty czarnej earl grey 
  • szklanka oliwek czarnych 
  • garść migdałów w płatkach 
  • sól i pieprz
  • 3-4 łyżki koncentratu pomidorowego 
  • natka pietruszki 
Rodzynki namocz w gorącej herbacie, im dłużej tym lepiej. Makaron ugotuj według przepisu na opakowaniu. Postaraj się go nie rozgotować. Na oliwie z oliwek podsmaż pokrojoną w piórka cebulkę. Dodaj namoczone rodzynki i smaż całość kilka chwil. Wlej wino i zredukuj na dużym ogniu. Wlej 1/2 szklanki herbaty, tej w której moczyły się rodzynki. Gotuj sos na wolnym ogniu przez 10- 15 minut. Na koniec gotowania dodaj oliwki czarne oraz koncentrat pomidorowy. Gotuj sos jeszcze 5 minut. Na koniec wymieszaj sos z ugotowanym makaronem oraz posiekaną natką pietruszki. Przed podaniem posyp danie uprażonymi na suchej patelni płatkami migdałów. 

Smacznego, Klaudia!







przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 11:00 1
Podziel się!
Etykiety:
Obiad, wege obiad
Nowsze posty
Starsze posty

16:54

Kanapka z gofra z warzywami i serem halloumi


Był taki moment, że częściej jadłam gofry niż inną formę pieczywa. Chrupiące i ciepłe, doskonałe nawet jako kanapki. Właściwie w tej chwili nie zdarza mi się jeść innych gofrów niż w formie kanapki. Do środka możesz włożyć wszystko! Grillowane warzywa, halloumi, jajko albo ser i szynkę. Każda kombinacja jest dobra. Nie zapomnij tylko o dobrym sosie. Ja mogłabym jeść wszystko z barbecue ... <3 i="" nbsp="">

Składniki (na 2- 3 porcje):

Pikantne, słone gofry:

  • 1/2 szklanki mąki
  • 1 jajko 
  • 2/3 szklanki wody 
  • szczypta proszku do pieczenia 
  • sól, chili, zioła prowansalskie 
  • 2-3 łyżki oleju 
Dodatki:
  • 200 gram sera halloumi 
  • cukinia 
  • ogórek 
  • pomidor
  • rukola
  • cebula czerwona 
  • sos barbecue 
  • olej do smażenia 
  • ulubione przyprawy 

Wszystkie składniki ciasta na gofry mieszam do uzyskania gładkiej, jednolitej masy o konsystencji śmietany. Nagrzewam maszynę do pieczenia gofrów i nakładam pierwszą porcję. Piekę około 3-4 minuty, studzę upieczone gofry na kratce i nakładam kolejną porcję ciasto do wypieczenia. Postępuję tak samo jak poprzednio. 

Na grillowej patelni smażę plastry sera halloumi po minucie z każdej strony. Cukinię i ogórka również grilluję na mocno rozgrzanej patelni. Doprawiam warzywa i ser solą oraz chili. Pozostałe warzywa kroję w plastry, cebulę w piórka. Gofry smaruję sosem, nakładam porcję warzyw, ser i przykrywam drugim gofrem. Jem jak kanapkę. 




Smacznego, Klaudia. 





przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 16:54 6
Podziel się!
Etykiety:
Fit, Kanapki
Nowsze posty
Starsze posty

08:30

Brzoskwiniowy budyń jaglany



Kasza jaglana ma doprawdy całe spektrum zastosowań. Uwielbiam ją w sałatce, jako dodatek do obiadu lub właśnie w formie kremu lub budyniu. Przemycona do diety w taki sposób nawet nie zostanie zauważona przez potencjalnego niejadka lub osobę, która kategorycznie kaszy jaglanej jeść nie ma w planach. A taka kasza jaglana do doskonałe źródło białka, węglowodanów i składników mineralnych. Jest lekkostrawna, zasadotwórcza i ma właściwości antybakteryjne. Jej pozytywnych właściwości znam całą gamę a o niej samej można by pisać podręczniki. Na dodatek w samych superlatywach przestawiając jej działanie na nasz organizm. 

Składniki:

  • 1/2 szklanki kaszy jaglanej + woda do gotowania 
  • 2-3 brzoskwinie z syropu + 1/2 szklanki syropu 
  • 1/2 szklanki jogurtu naturalnego 
  • łyżka miodu 
  • laska wanilii 
  • Do dekoracji: granat, brzoskwinie, jogurt i pistacje 
Podaną ilość kaszy jaglanej ugotuj w szklance wody z laską wanilii do wchłonięcia płynu. Nie zależy nam aby była sypka ale najlepiej żeby nie była breją bo trudno będzie ją zmiksować. Ugotowaną kaszę wystudź a następnie zmiksuj z jogurtem, brzoskwiniami, syropem i miodem na gładki mus. Gotowy budyń jaglany udekoruj granatem, brzoskwinią, jogurtem oraz pistacjami. Zjedz od razu lub schłodź w lodówce. 

Smacznego, Klaudia!



przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 08:30 0
Podziel się!
Etykiety:
Fit, Na słodko
Nowsze posty
Starsze posty
Strona główna
Wyświetl wersję na komórki
Subskrybuj: Posty (Atom)

Znajdź coś dla siebie

Coś pysznego

Tost francuski z pastą krewetkową i kiełkami groszku

Wasze ulubione w tym miesiącu

  • Ogórki małosolne delikatnie cytyrnowe
  • Bułeczki BAO z szarpanym kurczakiem w maśle orzechowym
  • Pieczone pierogi z nadzieniem chili con carne w wersji wege
  • Mini serniczki cytrynowe na zimno na spodzie z prażonego słonecznika oraz z lemon curd
  • Domowa masa makowa bez cukru, masła i bez użycia maszynki do mielenia
  • Pomidorowy makaron z kalmarami i natką pietruszki
  • Sałatka z brzoskwinią, buraczkiem i awokado
  • Opowiem Wam jak ja gotuję rosół!

Najczęściej klikane

  • Mini serniczki cytrynowe na zimno na spodzie z prażonego słonecznika oraz z lemon curd
    Mam dla Was super przepis na mini serniczki na zimno! Nie jestem fanką tego typu serników jednak ten wyszedł wprost genialny! Delikatni...
  • Banoffee pie czyli ciasto bez pieczenia
    Banoffee pie czyli esencja samej słodyczy, nazwa pochodzi od połączenia słów Banana i Toffee . Z dostępnych informac...
  • Czekoladowy tort z chrupiącą praliną
    Tak, to zdecydowanie jeden z lepszych tortów jakie przygotowałam. Specjalnie na urodziny mojego kochanego (nieznośnego) brata. Tort z najl...

cofnijmy się w czasie

  • ▼  2026 (4)
    • ▼  kwietnia (4)
      • Sałatka z kurczakiem i orzeszkami ziemnymi
      • Prosty omlet wysokobiałkowy
      • Proteinowy serniczek z jabłkiem
      • Proste ciasteczka pistacjowe bez cukru
  • ►  2025 (7)
    • ►  października (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2024 (8)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (1)
    • ►  marca (4)
  • ►  2023 (14)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (7)
    • ►  maja (4)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2022 (27)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2021 (18)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (2)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (2)
    • ►  marca (1)
  • ►  2020 (24)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (1)
    • ►  września (2)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2019 (51)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (6)
    • ►  września (7)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (4)
    • ►  maja (4)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2018 (91)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (12)
    • ►  października (13)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (7)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (14)
  • ►  2017 (211)
    • ►  grudnia (17)
    • ►  listopada (14)
    • ►  października (19)
    • ►  września (21)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (14)
    • ►  czerwca (21)
    • ►  maja (24)
    • ►  kwietnia (14)
    • ►  marca (15)
    • ►  lutego (14)
    • ►  stycznia (17)
  • ►  2016 (256)
    • ►  grudnia (20)
    • ►  listopada (18)
    • ►  października (9)
    • ►  września (27)
    • ►  sierpnia (18)
    • ►  lipca (16)
    • ►  czerwca (14)
    • ►  maja (19)
    • ►  kwietnia (27)
    • ►  marca (30)
    • ►  lutego (28)
    • ►  stycznia (30)
  • ►  2015 (269)
    • ►  grudnia (38)
    • ►  listopada (30)
    • ►  października (31)
    • ►  września (30)
    • ►  sierpnia (31)
    • ►  lipca (37)
    • ►  czerwca (21)
    • ►  maja (19)
    • ►  kwietnia (7)
    • ►  marca (7)
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (11)
  • ►  2014 (189)
    • ►  grudnia (15)
    • ►  listopada (17)
    • ►  października (33)
    • ►  września (15)
    • ►  sierpnia (14)
    • ►  lipca (33)
    • ►  czerwca (36)
    • ►  maja (10)
    • ►  kwietnia (11)
    • ►  marca (5)

mango papaja

WITAJ NA MANGO PAPAJA

Od zawsze kocham gotować. Nie wiem czy większą frajdę sprawia mi wymyślanie przepisów, samo przyrządzanie dań czy może uwiecznianie ich na zdjęciach?
Nie potrafię się zdecydować, dlatego tym wszystkim dzielę się z Wami tutaj, w moim mango - papajowym świecie.

Mango - papaja stała się moim sposobem na życie, jest nim już od 2014 roku, kiedy to pierwszy raz dodałam przepis.

Doceńcie to miejsce, szanujcie, inspirujcie się, rozgośćcie. Dla mnie to mój dom.

Zapraszam Was do niego z całego serca.

Klaudia!

polub mnie

Ulubione działy

Fit Warzywa Śniadanie Obiad Wigilia i Święta Ryba Wieprzowina Kasza kuchnia włoska Zupy kuchnia polska Makaron Dynia Lunch Box Pieczywo Bezglutenowe Sylwester i inne przyjęcia Przystawka owoce morza Granola Wołowina Jednogarnkowe Pasty kanapkowe Muffiny i babeczki Owsianka wege obiad Szarlotki i ciasta z jabłkami Porady dietetyka
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Mango Papaja. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.