Mango Papaja

Strony

  • PRZEPISY
  • Kontakt i współpraca

23:05

Śniadaniowa pizza z jajkiem, białym serem i szparagami

Z dziewięciu propozycji, które zamieściłam na swoim instagramie wczoraj, wybraliście właśnie ten przepis niemal jednogłośnie. Dzięki temu miałam szansę zobaczyć jakich przepisów potrzebujecie i co czytać Wam się chce najbardziej. 

Przepis miałam dodać na godzinę 22:00, jednak musicie mi wybaczyć, bo wróciłam skądś późno, potem lepiłam coś i się piekło, a potem szukałam odpowiednich zdjęć i się zeszło. Z dodawaniem przepisu tak jest. Zajmuje to niemało czasu. Wszystko rozchodzi się o pomysł, potem o skompletowanie składników a następnie o gotowanie. Tutaj należy jednak wykazać się pewną rozwagą, bowiem sam proces przygotowania posiłku powinien silnie korelować z odpowiednim światłem do zdjęć. Warto wcześniej obserwować prognozę pogody, bowiem silne słońce oraz duże zachmurzenie wpłynie niekorzystnie na wizerunek całej potrawy i jej smakowitość na zdjęciu. Oczywiście nie gotujemy na wieczór, po zachodzie słońca nie ma sensu robić zdjęć, korzystniej wstać rano. Przed kurami. Warto wcześniej przemyśleć prezentację potrawy, dobrać tło, talerze oraz dodatki. Najlepiej jest wtedy, kiedy pod koniec gotowania odpowiednio przygotowane tło oraz ustawiony aparat - oczywiście w trybie manualnym, pełna klatka- już czeka. Zatem kolejnym etapem dobrego wpisu na bloga są oczywiście fenomenalne zdjęcia, które ukazują wygląd faktyczny potrawy, tak zaprezentowanej, jakby jutra miało nie być, następnie już tylko przebieranie zdjęć w kierunku wybrania tych najidealniejszych, przygotowanie grafiki, spontaniczna notka i opis składników oraz przepisu i ... publikacja. Uff, to tylko tyle. Po sześciu latach prowadzenia bloga moja mama stwierdziła, że właściwie trochę pracy mnie to musiało kosztować. Skromnie odpowiedziałam, że w sumie to niewiele, tyle co nic.. przecież. 

Bierzcie ten przepis i jedzcie z niego wszyscy. Jest pyszny. 

Składniki (na 1 placek):

Ciasto drożdżowe:

  • 100 g mąki pszennej 
  • 10 g oliwy z oliwek 
  • 10 g świeżych drożdży 
  • szczypta soli i cukru 
  • 55 g ciepłej wody 
Dodatki:
  • 100 g twarogu chudego 
  • 4 liście czosnku niedźwiedziego 
  • sól, pieprz
  • 3 łyżki tartego żółtego sera 
  • 6- 7 szparagów 
  • kawałek czerwonej papryki 
  • 1 jajko 
  • łyżka kaparów 
  • natka pietruszki, kiełki lub szczypiorek do dekoracji 
Wymieszaj drożdże z cukrem i ciepłą wodą. Dodaj mąkę, oliwę i sól a następne z podanych składników przygotuj jednolite i gładkie ciasto. Idealnie wyrobione nie powinno się lepić do rąk. Przełóż przygotowane cisto do miski natłuszczonej oliwą z oliwek i odstaw do wyrośnięcia, czyli do podwojenia objętości. Z wyrośniętego ciasta formuj koło z wgłębieniem i rantami. W tym czasie zmiksuj twaróg, czosnek niedźwiedzi (może być suszony), sól, pieprz i łyżkę tartego sera a następnie posmaruj ciasto przygotowaną masą. Ułóż szparagi, wbij jajko a wierzch posyp pokrojoną w drobną kostkę papryką, kaparami oraz żółtym serem. Piecz ciasto w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 25- 30 minut, do zarumienienia spodu w trybie góra- dół. Podaj od razu, najlepiej ze szczypiorkiem. 

Smacznego, Klaudia!

Pssssst. Jeśli jesz mięso dodaj do pizzy boczek lub szynkę parmeńską. Będzie jeszcze smaczniejsza. Zamiast czosnku niedźwiedziego do pasty z twarogu możesz dodać suszone pomidory. Smak będzie ciekawy, intensywny. Możesz też dodać... wszystko to na co masz ochotę i zapiec. 









przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 23:05 0
Podziel się!
Etykiety:
Szparagi, Śniadanie
Nowsze posty
Starsze posty

21:17

Makaron ryżowy w sosie kokosowym z krewetkami, warzywami i ananasem

I stało się, trzydziesty drugi dzień bez mięsa i słodyczy a przede mną jeszcze dziewięć dni. Chociaż zupełnie nie tęsknię ani za jednym, ani za drugim, to chciałabym już upiec perliczkę, usmażyć steka, zjeść tatara i zrobić burgera a potem mogę wrócić do swojego wegetariańskiego światka bez mięsa. Sama nie spodziewałam się, że wytrwam tyle, ale każdemu ma prawo czasem odbić. A że jestem dość twarda, niezłomna i lubię trenować siłę swoich postanowień, to uznałam, że 40 dni to takie tyle co nic. W związku z tym dzielę się z Wami kolejnym bezmięsnym przepisem, za to krewetkowym i pysznym! Wspaniały makaron ryżowy z cudownym sosem imbirowo- czosnkowo- krewetkowym i warzywami: papryką, groszkiem, szpinakiem oraz ananasem. Lekkie, smaczne danie, idealne na niedzielny obiad podczas kwarantanny. 

Składniki (na 1 porcję):

Wywar:
  • 6- 7 dużych krewetek, obranych, do wywaru użyj pancerzy 
  • 1/2 pomidora malinowego 
  • 2 ząbki czosnku 
  • skórka skrojona z ćwiartki cytryny 
  • łodyga trawy cytrynowej 
  • 2 łyżki oleju sezamowego 
  • 2 szklanki zimnej wody 
  • 1/2 gwiazdki anyżu, 1 goździk, 1 liść limonki kaffir
  • 2 cm imbiru 
Marynata do krewetek:
  • obrane krewetki 
  • starty imbir (1 cm)
  • otarta skórka z limonki 
  • łyżka sosu sojowego 
  • łyżka oleju sezamowego 
  • szczypta chili 
Pozostałe składniki:
  • 60 g makaronu ryżowego 
  • garść szpinaku 
  • 1/2 szklanki mleczka kokosowego 
  • 1/3 szklanki groszku mrożonego 
  • 1/3 papryki czerwonej 
  • 2 plastry ananasa z puszki 
  • 1/3 szklanki syropu po ananasie z puszki 
  • 2 łyżki sosu sojowego 
  • olej sezamowy 
  • 2 cm imbiru 
  • 2 ząbki czosnku (mogą być pozostałe po wywarze)
  • natka pietruszki, kolendra lub dymka do dekoracji 
Zacznij od przygotowania wywaru. Na rozgrzanym oleju sezamowym smaż wszystkie podane składniki, a w momencie kiedy zaczną uwalniać swój aromat (2-3 minuty) wlej wodę i gotuj do momentu uzyskania aromatycznego wywaru (około 10 minut). Wywar powinien zredukować swoją objętość do maksymalnie 1/3- 1/2 szklanki. Przecedź i odstaw. Zamarynuj krewetki i odstaw na 30 minut, następnie smaż na rozgrzanej patelni po minucie z każdej strony. Odłóż usmażone krewetki i zajmuj się resztą. Makaron ugotuj według przepisu na opakowaniu, postaraj się by nie był rozgotowany. Na oleju sezamowym smaż imbir oraz czosnek. Dodaj paprykę pokrojoną w dowolne kształty, ananasa oraz groszek. Smaż dwie minuty a następnie dodaj sos sojowy oraz syrop z ananasa i gotuj składniki. Wlej wywar oraz mleko kokosowe i gotuj sos 3- 4 minuty do zgęstnienia. Na koniec dopraw jeśli trzeba i dodaj szpinak oraz makaron i krewetki. Składniki starannie wymieszaj. Tuż przed podaniem posyp świeżymi ziołami. 

Smacznego, Klaudia!







przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 21:17 0
Podziel się!
Etykiety:
Makaron, Obiad, owoce morza
Nowsze posty
Starsze posty

14:42

Kopytka w sosie śmietanowym z pieczarkami, szpinakiem i parmezanem



Śmiało mogę nazwać się kurą domową, która w kółko planuje gotowanie i gotuje, z małymi przerwami, które poświęcam na bunt przeciwko systemowi i narzekaniu, że mi się już nie chce, ale to są moje osobiste dramaty, którymi wypełniam sobie cały wolny czas jaki mam. Oprócz tego, że ta sytuacja mnie stresuje, to jestem szczęśliwa bo czytam książki, które piętrzyły się przy moim łóżku, gotuję i cykam zdjęcia, i piszę przepisy, i jem. Czyli robię wszystko co kocham, nadrabiam zaległości. Tak, to na to jest ten czas. Żałuję, że to wszystko owiane jest tylko jednym wielkim zmartwieniem, które jak opary unosi się w powietrzu cały czas i prawie na wszystkim co robię, skupiam się jedynie w 56 procentach. Ze zmartwieniem w tle, wiarą, nadzieją i ochłapem miłości, czekam na ten lepszy czas. Czas, gdy będzie już po wszystkim. Na głęboki oddech. 

Dawno nie gotowałam klusek, nie robiłam skomplikowanych dań, nie bawiłam się w śniadania, aż do teraz. Teraz okazał się moment na te wszystkie potrawy, które są w zasięgu moich myśli, które chciałabym ugotować i zjeść. I robię to, ponownie z nadzieją, że latem zmieszczę się w moje ulubione sukienki. Jeśli tylko będę mogła gdzieś w nich wyjść dalej, niż z kuchni do salonu. 

Składniki:

  • 500 g ziemniaków 
  • 180 g mąki pszennej 
  • 2 łyżki kaszy manny 
  • 1 jajko 
  • szczypta soli do smaku 
  • 1/2 szklanki śmietany 30%
  • 200 g świeżego szpinaku 
  • 200 g pieczarek 
  • mała szalotka 
  • ząbek czosnku 
  • olej rzepakowy do smażenia 
  • szczypta soli, pieprzu i gałki muszkatołowej do smaku 
  • natka pietruszki (pęczek)
  • parmezan (garść startego)
Ziemniaki gotuję do miękkości i studzę. Zagniatam gładkie ciasto z mąki, ziemniaków, kaszy manny, soli i jajka. Przygotowane ciasto dzielę na 3 części a z każdej z nich formuję wąski wałek, który kroję na mniejsze części. W dużym garnku gotuję posoloną wodę, w momencie, gdy zacznie wrzeć wrzucam przygotowane kopytka, które gotuję 5 minut od momentu wypłynięcia na powierzchnię. Za jednym razem gotuję jedną z trzech części kopytek. Ugotowane przekładam na talerz. Na patelni smażę czosnek oraz szalotkę. Dodaję pieczarki i smażę składniki kilka minut. Dodaję szpinak i duszę składniki jeszcze dwie minuty. Wlewam śmietanę i redukuję sos przez 5 minut, na koniec doprawiam wszystko solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Dodaję natkę pietruszki, parmezan i ugotowane kopytka a całość dokładnie mieszam i ściągam z ognia. Podaję od razu. Można posypać jeszcze większą ilością parmezanu i natki pietruszki tuż przed podaniem. 

Smacznego, Klaudia. 









przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 14:42 1
Podziel się!
Etykiety:
Kluski, Obiad, wege obiad
Nowsze posty
Starsze posty

19:25

Bananowe placuszki budyniowe z owocami

Siłą rozpędu dodaję drugi przepis kolejny dzień z rzędu, bowiem teraz, w dobie kryzysu, mam czas gotować, fotografować i pisać. Nie wiem czy kiedykolwiek, chyba nie, potrafiłam usiedzieć w miejscu i nic nie robić, tak już mam. Ostatecznie i tak pada zawsze na gotowanie i "cykanie" zdjęć bo to łączenie przyjemnego z pożytecznym, zawsze relaksujące zajęcie, zarówno gotowanie i fotografowanie, jak i samo konsumowanie również. Chociaż dobre zdjęcie cieszy dłużej. Najdłużej. 

Składniki na dwie solidne porcje:
  • 1 banan 
  • 80 g mąki pszennej 
  • 1/2 opakowania suchego budyniu waniliowego 
  • 100 ml mleka 
  • płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 jajko 
  • olej rzepakowy do smażenia (lub nie, jeśli masz dobrą patelnię)
  • owoce do dekoracji: borówki, winogrona 
  • dodałam również duszone z ksylitolem i imbirem poziomki z żurawiną, ale to znalezisko z zamrażarki 
  • migdały w płatkach do posypania 
  • można dodać syrop klonowy, dla szczególnych wielbicieli słodkości 
Zmiksuj blenderem banana, mleko, mąkę, jajo, proszek do pieczenia i budyń waniliowy na jednolitą masę. Rozgrzej patelnię, z dodatkiem tłuszczu lub nie, i smaż na niej niewielkie placuszki po minucie z każdej strony. Usmażone placuszki przekładaj na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym. W osobnym rondelku podduś ulubione owoce leśne, takich jak maliny, żurawinę, truskawki z dodatkiem imbiru i ksylitolu. Tak przygotowanym musem polej placuszki tuż przed podaniem i dodaj świeże owoce oraz coś chrupkiego- w tym wypadku migdały w płatkach. 

Smacznego, Klaudia!






przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 19:25 0
Podziel się!
Etykiety:
Na słodko, Śniadanie
Nowsze posty
Starsze posty

18:21

Dorsz z posypką z bulki tartej z limonkowym puree z batata na sosie ze szpinaku i śmietany oraz duszonymi z szałwią warzywami

No i stało się. Okazało się, że chcieć to móc, że nie wszystko kręci się wokół pracy i planów. Okazało się, że jednak można spędzać czas w domu, być szczęśliwym i nie trzeba harować jak wół na wszystko, żeby starczyło na kredyty i trochę fajnych wyjazdów. Okazało się, że można znaleźć czas na pasję, a jeśli... nie możesz go znaleźć, to coś za Ciebie go znajdzie. 

Na początku tego roku, w jednym z pierwszych dni stycznia wpadła mi do głowy myśl, że coś się musi stać, co zatrzyma mnie w domu. Bowiem istnieje taka moja osobista teoria na co drugi pracowity rok. Jednego roku pracuję, zarabiam i odkładam. W kolejnym mam labę, wydaję, realizuje pasje. Nie żebym rzuciła na to jakiś urok. Wybaczcie jeśli los pokarał Was wszystkich a miał jedynie mnie. 

A wracając do koronawirusa. Wojny dwudziestego pierwszego wieku, który jest pstryczkiem w nos dla  wszystkich osób podobnych do mnie. Podróżujących, pracujących, nie doceniających wartości chwil, studiujących i kształcących się, będących absolutnie wszędzie i robiących absolutnie wszystko.. Uważam, i o ile naprawdę bagatelizuję sprawę, chociaż musiałam zamknąć wszystkie firmy, mój brat jest na kwarantannie w rodzinnym domu bo wrócił zza granicy, a rodzice mieszkają po kątach, a zatem, bagatelizując sprawę i nie ulegając panice, uważam, zupełnie szczerze uważam, że niekiedy los, niekiedy świat, a niekiedy absolutnie cały kosmos, chce byśmy zauważyli... że jest coś więcej i coś dalej niż czubek własnego nosa. 

Jest pierwszy dzień kalendarzowej wiosny, wczoraj był pierwszy dzień astronomicznej wiosny, dzień uśmiechu i moje imieniny. W Trójmieście spadł śnieg i jest biało, a ja posadziłam bratki i posiałam rano trawę bo wszystko wskazywało na zakończenie się zimy, której notabene i tak nie było, a teraz sobie jest. 

Oczywiście w takich momentach jak ta chwila jest mi stuprocentowo głupio, że zaniedbałam czytelników mojego bloga i są osoby, które regularnie przypominają mi, że powinnam coś mądrego wrzucić. Zatem nie przedłużając przechodzę do meritum. Na zdjęciu jest ryba. Spowodowana głównie tym, że od 23 dni nie jem mięsa. I słodyczy. Nie. Nie na zawsze. Tylko w okresie postu, postanowiłam trenować swoją silną wolę. Notabene bardzo przydaje się to postanowienie w dobie kryzysu, bowiem o mięso ciężko, a o homara i krewetki łatwo. Rybie, dorszowi, towarzyszy limonkowe puree z batata, sos na bazie śmietany i szpinaku oraz duszone z szałwią warzywa. Oczywiście całość jest obłędnie smaczna, głównie za sprawą posypki z kopru i bułki tartej, lub za sprawą wszystkiego co jest na tym talerzu. W każdym razie. Teraz w okresie nudy, czasu dla siebie i dbania o to ca na talerzu, polecam "pobawić" w to danie. 

Składniki, na jedną porcję potrzebujesz:

Ryba z posypką bułki tartej:
  • 200 g filetu z dorsza bez ości
  • sól, pieprz, skórka oraz sok z 1/3 limonki 
  • oliwa z oliwek i masło do smażenia 
  • 1/5 szklanki bułki tartej, koperek, skórka otarta z połowy limonki 
Sos szpinakowy:
  • garść szpinaku 
  • ząbek czosnku 
  • masło do smażenia 
  • sól i gałka muszkatołowa
  • śmietana 36% 1.2 szklanki 
Limonkowe puree:
  • 1 mały batat (200 g)
  • mleko do gotowania 
  • masło 
  • szczypta soli
  • sok z połowy limonki 
  • skórka otarta z limonki 
Duszone warzywa z szałwią:
  • 1 mała marchewka 
  • ćwierć cukinii 
  • szalotka 
  • masło do smażenia 
  • szałwia, sól, pieprz, estragon 
  • dużo kopru do dekoracji dania 
Zaczynam od puree. Batata kroję w kostkę, gotuję w mleku do miękkości, odcedzam. Dodaję do niego masło, szczyptę soli, sok z limonki oraz skórkę. Całość dokładnie ugniatam tłuczkiem do ziemniaków i mieszam na kremowe puree. Odstawiam. Na patelni, na maśle smażę pokrojoną na ćwiartki szalotkę oraz pokrojoną w słupki marchewkę i cukinię z dodatkiem przypraw. Warzywa nie powinny smażyć się dłużej niż 5 minut. Nie powinny być rozgotowane. Dorsza doprawiam solą, pieprzem i smażę na oliwie z oliwek z dodatkiem masła po 2 minuty z każdej strony. Na suchej patelni prażę bułkę tartą z dodatkiem soli dwie minuty. Następnie mieszam ze skórką z limonki i posiekanym koperkiem. Na patelni na maśle smażę ząbek czosnku oraz szpinak. Doprawiam solą i gałką muszkatołową. Dodaję śmietanę i duszę sos 4 minuty, jedynie do zagęszczenia. Składam danie, upewniając się, że każda składowa smakuje odpowiednio dobrze. Na talerzu układam puree. Następnie dodaję duszone warzywa. Kładę na talerzu również szpinakowy sos a na nim układam rybę. Jej wierzch posypuję posypką z bułki tartej i limonki. Całe danie posypuję obficie koprem. Podaję z ćwiartka limonki, która z pewnością przyda się do zjedzenia dorsza. 

Smacznego, Klaudia!








przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 18:21 0
Podziel się!
Etykiety:
Obiad, Ryba, wege obiad
Nowsze posty
Starsze posty

12:47

Pasztet z białych warzyw, zielonej soczewicy i kurczaka z żurawiną i sosem malinowym


Właśnie dla takich chwil prowadzę tego bloga. Dla pysznej kawki, świętego spokoju i Was w tle, czytających przepisy. Jak się okazuje w praktyce dietetyka posiadanie takiego miejsca jest na wagę złota a dzielenie się z pacjentami moimi fit pomysłami, a z pozostałą resztą świata tymi niedietetycznymi, to coś cudownego. Pisanie przepisów weszło mi w krew, bardziej niż pisanie dla Was tej cholernej notki. Nigdy nie wiem od czego zacząć, na którym zdaniu skończyć i co zrobić aby dobrze Wam się to czytało. 

Natomiast o jedzeniu pisać uwielbiam. 

Jeśli zdarza Wam się w tym zabieganym świecie gotować czasem rosół na mięsie z kurczaka, kaczki czy innym drobiu, i nie wiecie co zrobić z nim później i z białymi warzywami również, to mam dla Was smaczny pomysł. Suma przypadku, chęci i małej ochoty na coś soczewicowego w rezultacie dała mi pomysł na to .. "danie"? A, że lubię dobrze zjeść, choć podobno nie wyglądam i lubię kolory na talerzu i smaki lekkie, słodkie, to dodatki dobrały się same. 

Składniki:
  • 150 g gotowanego drobiowego mięsa 
  • 150 g ugotowanej soczewicy zielonej 
  • 300 g białych gotowanych warzyw, selera i pietruszki
  • cebula 
  • gruszka 
  • tymianek 
  • masło do smażenia 
  • sól i pieprz do smaku 
  • 2 jajka 
  • garść suszonej żurawiny 
  • 3 łyżki bułki tartej 
  • posiekany koperek 
Sos malinowy:
  • 100 g mrożonych malin 
  • 50 g masła 
  • szczypta soli, pieprzu i cukru 
Na rozgrzanej patelni podduś posiekaną cebulę z tymiankiem. Dodaj gruszkę i smaż składniki do miękkości owocu. Za pomocą blendera lub malaksera zmiksuj na gładką masę gotowane i wystudzone mięso, soczewicę, białe warzywa i zawartość patelni. Dopraw składniki solą i pieprzem. Dodaj jajka oraz bułkę tartą. Do przygotowanej masy dodaj suszoną żurawinę i posiekany koperek. Przełóż przygotowaną masę do "keksówki" o wymiarach 10 cm x 20 cm wyłożonej papierem do pieczenia i piecz w piekarniku nagrzanym do 160 stopni przez 60- 70 minut. Wystudź. W garnku podgrzej mrożone maliny, które po rozpuszczeniu przetrzyj przez gęste sito. Pestki wyrzuć a malinowy mus podgrzej z masłem, solą, pieprzem i cukrem. Przygotowany pasztet podawaj z pieczywem i sosem malinowym. Gwarantuję, będzie pyszny. 

Smacznego, Klaudia!





przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 12:47 0
Podziel się!
Etykiety:
Drób, Fit, Kanapki, Soczewica, Warzywa, Wielkanoc
Nowsze posty
Starsze posty

00:39

Pełnoziarniste scones z orzechami laskowymi i pomidorowa pasta z soczewicy


Najlepiej pisze mi się kiedy mam średni nastrój, chociaż nie chciałabym Was tak powitać w Nowym Roku. W poniedziałkowy poranek smacznie sobie piekłam i miksowałam, a we wtorek zastanawiałam się co do Was napiszę. Planowałam powitać Was w Nowym Roku i mieć dla Was sensowne, dobre życzenia. Odbierzcie to właśnie w ten sposób. 

Z roku na rok mam wrażenie, że do każdej sytuacji w życiu mam zupełnie inne nastawienie i podejście. Kiedyś do wszystkich wydarzeń podchodziłam tak lekko, do tych samych, które teraz przyprawiają mnie chyba o dreszcze. 

I właśnie wpadła mi do głowy myśl. Czy to już starość? Dojrzałość? Czy doświadczenie determinuje to jakimi jesteśmy? 

Nadal jednak w trudnych chwilach jest jedno miejsce w którym znajduję ujście moim emocjom i stresom. I czasami naprawdę wolałabym powiedzieć, że najlepsze na stres to dla mnie pobiegać. Jednak najlepszym miejscem jest kuchnia, w której bez reszty mogę zatracić się w gotowaniu i nie myśleniu o niczym innym jak o nowych połączeniach smaku i przepisom, najlepiej takim, których nie ma na blogu (a jest ich tysiące), tylko po to żeby napisać tę notkę. 

Zabawne. 

Jednak miłość do gotowania i jedzenia jest dla mnie niewątpliwa, nie byłabym w stanie poddać jej jakimkolwiek niepewnościom i bez wątpienia działa na mnie jak antydepresant czy lek. 

I tak chyba właśnie jest z pasją. Doskonałym ujściem energii, żeby mogła przypłynąć nowa, inna, lepsza. 

Kocham wszystko co jest fit (i nie fit, też). Ostatnio wkręciłam się bez reszty w domowe pieczywo i już nie kupuję. I w pasty się wkręciłam i w strączki. I teraz z tym mam największe flow. 

Stąd przepis poniżej. Jako inspiracja. Dla Was. 

Pełnoziarniste scones:

  • 50 g orzechów laskowych
  • 220 g mąki orkiszowej lub pszennej typ 2000 
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • 1/2 łyżeczki soli 
  • 50 g masła
  • 130 ml wody 
Pomidorowa pasta z soczewicy:
  • 2/3 szklanki ugotowanej zielonej soczewicy 
  • 1/2 szklanki ugotowanej kaszy gryczanej 
  • łyżeczka soli i pieprzu 
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego 
  • 6-7 suszonych pomidorów 
  • 1/3 szklanki oleju z suszonych pomidorów 
Posiekaj drobno orzechy, wymieszaj z mąką, proszkiem do pieczenia i solą. Dodaj masło i wodę a następnie zagnieć jednolite ciasto z podanych składników. Rozwałkuj przygotowane ciasto na blacie podsypanym mąką na grubość 1 cm i wykrawaj szklanką bułeczki. Blachę do pieczenia wyłóż papierem i ułóż na niej bułeczki a następnie piecz w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez 12- 15 minut. Wystudź bułeczki i zjedz ze smakiem. 

Zmiksuj w blenderze na gładką masę soczewicę, kaszę, koncentrat, suszone pomidory z olejem i przyprawami. 

Gotowe scones podaj z pastą i ulubionymi warzywami.

Enjoy! 





przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 00:39 0
Podziel się!
Etykiety:
Fit, Kanapki, Kasza, Pasty kanapkowe, Pieczywo
Nowsze posty
Starsze posty

13:45

Korzenne ciasto bananowe bez jajek


Zapach korzennego ciasta na myśl przywołuje mi święta. Unoszący się w kuchni aromat cynamonowego wypieku sam w sobie przypomina wszystkie najpiękniejsze grudniowe piosenki. Tak. Zgadza się. Jestem uzależniona od tego całego świątecznego szaleństwa. I tak. Zgadza się. Uwielbiam ten czas. Z tym, że wcale to nie jest tak, że nie mogę doczekać się Świąt. Właśnie w tym wszystkim kocham ten moment poprzedzający samą Wigilię i Boże Narodzenie. Cały grudzień. Tę drogę do. 

Wczoraj z potrzeby urodził się nowy pomysł. Nowe pomysły rodzą się najczęściej wtedy kiedy w domu są braki. Na przykład brak jajek. I człowiek musi wpadać na pomysły, eksperymentować. Zastanawiać się. I wtedy jest tak, że się uda albo się nie uda. 

Udało się. Uf. 

Składniki (na jedną formę "keksówkę" o wymiarach 12 cm x 20 cm):

  • 4 banany 
  • 2 szklanki mąki 
  • 100 g masła 
  • 1/3 szklanki oleju 
  • 1/2 szklanki cukru 
  • 1/2 szklanki miodu
  • 3 łyżki przyprawy do piernika 
  • 1 łyżeczka sody 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 2 łyżki mielonego siemienia lnianego 
  • 4 łyżki Nutelli 
  • cukier puder do dekoracji ciasta 
W niewielkim rondelku rozpuść masło z cukrem, miodem, przyprawą do piernika i siemieniem lnianym. W misce zmiksuj na puree banany z olejem. Wymieszaj zmiksowane składniki z tymi rozpuszczonymi. Dodaj mąkę, sodę i proszek do pieczenia. Dokładnie wymieszaj wszystkie składniki do połączenia. Blaszkę wyłóż papierem do pieczenia i wlej połowę ciasta. Następnie na środku nałóż łyżeczkami "kleksy" Nutelli a następnie przykryj je pozostałą częścią ciasta. Piecz chlebek bananowy w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez 55 minut lub do suchego patyczka. Wystudź ciasto i udekoruj cukrem pudrem. 

Smacznego, Klaudia!





przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 13:45 0
Podziel się!
Etykiety:
Na słodko, Wigilia i Święta
Nowsze posty
Starsze posty

22:25

Pieczona owsianka z jabłkiem i winogronami



Czas to pojęcie względne. Masz go tyle samo co każdy inny. W minucie dostępnych jedynie 60 sekund, w godzinie cennych 60 minut a w dobie aż 24 godziny. Słucham innych, obserwuję, patrzę, analizuję. Są Ci, którzy imponują mi tym co są w stanie zrobić przez te sekundy, minuty, godziny a w konsekwencji dni. Zazdroszczę tym, którzy w tym czasie potrafią zadbać o spokój ducha, zadbać o ciało, pracować i realizować się. U mnie coś zawsze kuleje. Jeśli realizuję się zawodowo, nie mam czasu dla przyjaciół. Jeśli spełniam pasje, tracę miłość. Jeśli zadbam o swój wizerunek z zewnątrz, nie mam czasu normalnie zjeść. Jeśli zadbam o dom, to lodówka jest pusta. I tak w kółko. W kółko mam wrażenie, że latam z wywieszonym jęzorem i nie nadążam. A jeśli zdążam wszędzie na styk to tylko dlatego, że nie śpię. Więc najczęściej nie śpię. I to nie tak, że mam poczucie straconego dnia. Mam zajebiste poczucie idealnie zrealizowanego dnia. Tylko czas dla siebie mogę policzyć w tych sekundach i minutach jedynie, bo o godzinach nie mogę mówić. I teraz jestem, w tym mieszkaniu co to prosi się o porządek, z tą lodówką co prosi się o zakupy, z tymi szafami co proszą się o poukładanie rzeczy i pierwsze co przychodzi mi do głowy.. to dodać przepis. I tą właśnie dygresją chciałam dziś się podzielić. 

Raz znalazłam wolną chwilę, chyba dwa tygodnie temu. Upiekłam rano owsiankę. Z twarogiem, z jabłkiem, winogronami i siemieniem lnianym. Podałam ją sobie z syropem klonowym i jogurtem i była pyszna i ciepła. Zrobiłam zdjęcia i była nadal pyszna, lecz zimna, ale nie szkodzi. Zawsze perspektywa dodania czegoś nowego na bloga jest istotniejsza. 

I ostatnio traktuję to jak taki swój mały cud. To, że to miejsce jeszcze istnieje, że przepisy się dodają, że znajduję czas na tych kilka zdań dla Was, byście nie dostali samego suchego przepisu. 

Składniki (na 3 porcje):

  • 2/3 szklanki płatków owsianych 
  • 1/3 szklanki siemienia lnianego 
  • garść suszonej żurawiny 
  • 2 jabłka 
  • 200 g winogron 
  • 1 łyżka cynamonu 
  • 100 g chudego twarogu 
  • 1 jajko 
  • 1 jogurt grecki (180 g)
  • 2 łyżki cukru, miodu lub stewii
  • do podania: jogurt naturalny, syrop klonowy, owoce, migdały w płatkach 
W misce wymieszaj płatki owsiane, siemię lniane, żurawinę. Dodaj starte na tarce o grubych oczkach jabłka oraz pokrojone winogrona. Dodaj twaróg, jogurt, cynamon, słodziło i jajko. Dokładnie wszystko wymieszaj. Przełóż owsiankę do naczynia żaroodpornego i piecz około 40 minut w piekarniku nagrzanym do 160 stopni. Upieczoną owsiankę wystudź przez chwilę a następnie krój na kwadraty. Podaj z jogurtem, polej syropem klonowym, połóż ulubione owoce a wierzch posyp płatkami migdałów. 

Smacznego, Klaudia!




przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 22:25 0
Podziel się!
Etykiety:
Fit, Śniadanie
Nowsze posty
Starsze posty

18:54

Placuszki z cukinii z salsą warzywną i jajkiem w koszulce


Piszę dziś bo muszę się na czymś innym skoncentrować. Skupić myśli na tym, bo nie doprowadza mnie to na skraj wytrzymania. A trochę czułam się przez moment jak na skraju. To co sobie robię to czysty, niemal krystaliczny masochizm. Jednocześnie doprowadza mnie do obłędnego szczęścia, za chwilę wpędza w przeraźliwy smutek. Znam ten stan, obiecałam sobie kiedyś, że nigdy na niego już nie pozwolę. Nie wiem gdzie w tym wszystkim podział się rozsądek. Zawsze miałam go aż tyle. Teraz nie odpowiada. Bo gdyby był, to jasno by zakomunikował mi, że zachowuję się dziś jak kretynka. Chociaż skoro to słowo zostało wypowiedziane, oznacza, że wraca na swoje miejsce. 
Z chęcią uznam, że to co dziś dzieje się w mojej głowie to błąd statystyczny. To odchylenie standardowe. Ten jeden punkt w funkcji, który wybił gdzieś daleko z grupy reszty. Jutro znowu wstanę twarda. Taka sama jak każdego dnia, skupiona na swoich działaniach. Nie dopuszczająca emocji, uczuć, serca do głosu. Wszystko jest kwestią głowy. Dziś jednak, jeszcze przez chwilę, będę człowiekiem. A bardzo rzadko mi się to zdarza, że ściągam skorupę, pokazuję prawdziwe oblicze, obnażam słabości, pokazuję, że potrafię mieć emocje. 

___________________________________________

Po ludzku opowiem Wam o placuszkach. Są pewne nadprzyrodzone i niczym nieuzasadnione moce, które motywują mnie do robienia ładniejszych zdjęć i gotowania ciekawych potraw. Te same nadludzkie moce spowodowały, że wczesne poranki zdarza mi się spędzać w kuchni. I to trochę niebywałe, bo już tak nie było za często. 

Kiedyś często je robiłam. Placuszki z cukinii z jajkiem w koszulce i salsą z warzyw, z pomidorków, papryki i oliwek czarnych ze szczypiorkiem. Dodatki, zwłaszcza jajko, jest obligatoryjne. Pozostałe to kwestia inwencji twórczej i kreatywności kucharza. Ja uwielbiam z łososiem wędzonym. Lubię z szynką parmeńską. Z chipsem z boczku. Z mascarpone czy kwaśną śmietaną. Można się pobawić. 


Składniki (na 2-3 porcje):
  • jedna mała cukinia 
  • jedno jajko 
  • 3 łyżki mąki orkiszowej 
  • olej do smażenia 
  • sól, pieprz 
  • 3 łyżki kefiru 
  • jajka do gotowanych jajek w koszulce 
  • sals warzywna: pomidorki koktajlowe, papryka, czarne oliwki, szczypiorek, olej z pestek dyni, sok z cytryny, sól, pieprz, kapary 
Cukinię zetrzyj na tarce o dużych oczkach. Wymieszaj z jajkiem, kefirem, mąką, solą i pieprzem. Na rozgrzanej patelni smaż niewielkie placuszki po dwie minuty z każdej strony. W tym czasie ugotuj jajka w koszulce. W tym celu w niewielkim garnku zagotuj wodę, kiedy zacznie bulgotać zmniejsz źródło ciepła pod garnkiem i "uspokój" wodę. Wbij do niewielkiej miseczki jajko a następnie jednym, szybkim ruchem wlej do gorącej wody. Jajko gotuj minutę a następnie bardzo ostrożnie wyciągnij łyżką cedzakową. W misce wymieszaj pokrojone pomidorki, paprykę, oliwki i kapary. Dodaj olej z pestek dyni oraz dopraw do smaku solą i pieprzem. Kilka ułożonych jeden na drugim placuszków z cukinii podaj z jajkiem w koszulce oraz salsą z warzyw. 

Smacznego, Klaudia!












przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 18:54 0
Podziel się!
Etykiety:
Warzywa, wege obiad
Nowsze posty
Starsze posty
Strona główna
Wyświetl wersję na komórki
Subskrybuj: Posty (Atom)

Znajdź coś dla siebie

Coś pysznego

Tost francuski z pastą krewetkową i kiełkami groszku

Wasze ulubione w tym miesiącu

  • Ogórki małosolne delikatnie cytyrnowe
  • Bułeczki BAO z szarpanym kurczakiem w maśle orzechowym
  • Pieczone pierogi z nadzieniem chili con carne w wersji wege
  • Mini serniczki cytrynowe na zimno na spodzie z prażonego słonecznika oraz z lemon curd
  • Domowa masa makowa bez cukru, masła i bez użycia maszynki do mielenia
  • Pomidorowy makaron z kalmarami i natką pietruszki
  • Sałatka z brzoskwinią, buraczkiem i awokado
  • Opowiem Wam jak ja gotuję rosół!

Najczęściej klikane

  • Mini serniczki cytrynowe na zimno na spodzie z prażonego słonecznika oraz z lemon curd
    Mam dla Was super przepis na mini serniczki na zimno! Nie jestem fanką tego typu serników jednak ten wyszedł wprost genialny! Delikatni...
  • Banoffee pie czyli ciasto bez pieczenia
    Banoffee pie czyli esencja samej słodyczy, nazwa pochodzi od połączenia słów Banana i Toffee . Z dostępnych informac...
  • Czekoladowy tort z chrupiącą praliną
    Tak, to zdecydowanie jeden z lepszych tortów jakie przygotowałam. Specjalnie na urodziny mojego kochanego (nieznośnego) brata. Tort z najl...

cofnijmy się w czasie

  • ▼  2026 (4)
    • ▼  kwietnia (4)
      • Sałatka z kurczakiem i orzeszkami ziemnymi
      • Prosty omlet wysokobiałkowy
      • Proteinowy serniczek z jabłkiem
      • Proste ciasteczka pistacjowe bez cukru
  • ►  2025 (7)
    • ►  października (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2024 (8)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (1)
    • ►  marca (4)
  • ►  2023 (14)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (7)
    • ►  maja (4)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2022 (27)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2021 (18)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (2)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (2)
    • ►  marca (1)
  • ►  2020 (24)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (1)
    • ►  września (2)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2019 (51)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (6)
    • ►  września (7)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (4)
    • ►  maja (4)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2018 (91)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (12)
    • ►  października (13)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (7)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (14)
  • ►  2017 (211)
    • ►  grudnia (17)
    • ►  listopada (14)
    • ►  października (19)
    • ►  września (21)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (14)
    • ►  czerwca (21)
    • ►  maja (24)
    • ►  kwietnia (14)
    • ►  marca (15)
    • ►  lutego (14)
    • ►  stycznia (17)
  • ►  2016 (256)
    • ►  grudnia (20)
    • ►  listopada (18)
    • ►  października (9)
    • ►  września (27)
    • ►  sierpnia (18)
    • ►  lipca (16)
    • ►  czerwca (14)
    • ►  maja (19)
    • ►  kwietnia (27)
    • ►  marca (30)
    • ►  lutego (28)
    • ►  stycznia (30)
  • ►  2015 (269)
    • ►  grudnia (38)
    • ►  listopada (30)
    • ►  października (31)
    • ►  września (30)
    • ►  sierpnia (31)
    • ►  lipca (37)
    • ►  czerwca (21)
    • ►  maja (19)
    • ►  kwietnia (7)
    • ►  marca (7)
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (11)
  • ►  2014 (189)
    • ►  grudnia (15)
    • ►  listopada (17)
    • ►  października (33)
    • ►  września (15)
    • ►  sierpnia (14)
    • ►  lipca (33)
    • ►  czerwca (36)
    • ►  maja (10)
    • ►  kwietnia (11)
    • ►  marca (5)

mango papaja

WITAJ NA MANGO PAPAJA

Od zawsze kocham gotować. Nie wiem czy większą frajdę sprawia mi wymyślanie przepisów, samo przyrządzanie dań czy może uwiecznianie ich na zdjęciach?
Nie potrafię się zdecydować, dlatego tym wszystkim dzielę się z Wami tutaj, w moim mango - papajowym świecie.

Mango - papaja stała się moim sposobem na życie, jest nim już od 2014 roku, kiedy to pierwszy raz dodałam przepis.

Doceńcie to miejsce, szanujcie, inspirujcie się, rozgośćcie. Dla mnie to mój dom.

Zapraszam Was do niego z całego serca.

Klaudia!

polub mnie

Ulubione działy

Fit Warzywa Śniadanie Obiad Wigilia i Święta Ryba Wieprzowina Kasza kuchnia włoska Zupy kuchnia polska Makaron Dynia Lunch Box Pieczywo Bezglutenowe Sylwester i inne przyjęcia Przystawka owoce morza Granola Wołowina Jednogarnkowe Pasty kanapkowe Muffiny i babeczki Owsianka wege obiad Szarlotki i ciasta z jabłkami Porady dietetyka
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Mango Papaja. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.