Mango Papaja

Strony

  • PRZEPISY
  • Kontakt i współpraca

10:02

Makaron musze nadziewany wędzonym łososiem, kaparami, serami w sosie śmietanowym


Ostatnio mam taki głupi czas, że albo nie jem nic, albo jem tylko mało dietetyczne rzeczy, chociaż mięsa nie jem nadal. Oprócz dziś, dziś zjem, bo zaczyna się majówka i będzie grill a ja mam przygotowane fenomenalne stejki. Jestem zupełnie zakochana we wszystkich wege przepisach, ale i tak najbardziej smakuje mi zupa z krewetkami, którą ugotowałam mamie i której nie ma na blogu. A ja zajadałam się nią cały poprzedni weekend. Z wegańskich przepisów właśnie wyciągnęłam z piekarnika ciasto, które jest bez jajek, mleka i tego typu dodatków odzwierzęcych i wyrosło. Aktualnie studzi się a po przekrojeniu dowiem się wszystkiego. I takie to oto moje nowe życie, z wegańskim burrito, samosami, wegańskimi bao i ciastem, z wizją steka na kolację dzisiaj. 

Po heheszkowaliśmy sobie z rana, to teraz czas na przepis. Nie wiem co ostatnio we mnie wstąpiło, ale te wielkie makaronowe muszle mam ochotę nadziewać wszystkim. Trochę dlatego, że to danie typu "spacerek przez lodówkę" lub ujmując to modniej.. "zero waste", a trochę dlatego, że to jest zwyczajnie "prze-py-szne". Czy to w sosie śmietanowym, czy pomidorowym, nadziewane muszle są genialne i można tam wpakować absolutnie wszystko.  

Składniki (na 2 porcje):
  • 15- 20 wielkich makaronowych muszli 
  • 50 g sera camembert
  • 50 g dowolnego innego sera, może być kawałek goudy, mozzarelli
  • 1 szalotka 
  • 1 ząbek czosnku 
  • 5-6 pieczarek 
  • łyżka masła 
  • 1 łodyga selera naciowego 
  • 50 g wędzonego łososia 
  • garść posiekanych drobno orzeszków ziemnych 
  • 3 łyżki tartego parmezanu 
  • garść pomidorków koktajlowych 
  • garść posiekanej natki 
  • 200 ml śmietany 30%
  • sól, pieprz
Ugotuj musze w osolonej wodzie. W tym czasie na patelni podsmaż szalotkę, czosnek i pieczarki. Dodaj posiekanego selera naciowego oraz kapary i smaż składniki kilka minut. Ściągnij patelnię z ognia i dodaj pokrojonego drobno wędzonego łososia, posiekane sery, natkę pietruszki, łyżkę śmietany i dopraw nadzienie solą oraz pieprzem. Na koniec wmieszaj orzechy. Pozostałą śmietanę wymieszaj z parmezanem, pomidorkami, solą i pieprzem. Muszle nadziej przygotowanym farszem i układaj w naczyniu żaroodpornym. Na koniec wlej mieszankę ze śmietany i piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 30- 35 minut. Podaj od razu. 

Smacznego, Klaudia!






przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 10:02 0
Podziel się!
Etykiety:
Makaron, Obiad, Ryba
Nowsze posty
Starsze posty

22:41

Tatar z wędzonego łososia z selerem naciowym i kaparami

 Właściwie to jestem zszokowana, że przepisu na tatar z wędzonego łososia na moim blogu jeszcze nie ma. Danie, za który mam czarny pas w dziedzinie awangardy, smaku i konsystencji oraz prędkości znikania z talerzy gości. Tatar z wędzonego łososia to danie, które przygotowuję na każdą wigilię, święta i urodziny oraz w każdym innym dowolnym momencie. Zawsze wychodzi doskonały, chociaż dodatkami żongluję lepiej niż nie jeden klaun siedmioma cytrynami. Do rzeczy. Co zatem zrobić aby tatar z łososia bym najbardziej smacznym ze wszystkich możliwych i dostępnych? Dla mnie kluczem do najlepszego tatara się podstawowe dodatki: posiekana szalotka, musztarda francuska i miód, sól, pieprz i dużo soku z cytryny oraz odpowiednie zioła. Najczęściej jest to koper. I najczęściej baza tego dania jest zupełnie inna. Jednak dzisiaj wyjątkowo. Nie wiem od kiedy smak mi się zmienił i zaczęłam kochać surowy seler naciowy. Ale tak teraz jest. Nadaje on tatarowi niesamowitej chrupkości, której nic nie jest w stanie podrobić. Właściwie niewiele już trzeba było, aby z tego dania stworzyć mistrzostwo świata podane na chrupkiej, smażonej na maśle grzance. 

Składniki:

  • 100 g wędzonego łososia 
  • 1/2 czerwonej cebuli 
  • 1 łodyga selera naciowego 
  • 1 łyżka kaparów 1
  • posiekana kolendra (garść)
  • łyżka musztardy francuskiej 
  • łyżka miodu 
  • sok z 1/4 cytryny 
  • szczypta soli i pieprzu 
Wędzonego łososia, seler naciowy, cebulę oraz kolendrę należy bardzo drobno posiekać. Przeraźliwie drobno. Następnie składniki należy doprawić musztardą, miodem, sokiem z cytryny, solą i pieprzem oraz dokładnie wymieszać. Odstawić na 15- 30 minut do lodówki. W tym czasie bagietkę można podsmażyć na maśle na złoty kolor. Przed podaniem tatar należy dokładnie wymieszać i podać z grzankami. 

Smacznego, Klaudia!





przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 22:41 0
Podziel się!
Etykiety:
Przystawka, Ryba, Sylwester i inne przyjęcia, Śniadanie
Nowsze posty
Starsze posty

00:07

Ceviche z tuńczykiem i awokado na picie

Są takie miejsca, które relaksują. Są takie pasje, które leczą. Są leki, które koją niemal każdy ból, ból serca, ból duszy i ból brzucha. Ci ostatni, to ludzie. Zawsze powtarzałam, że mam szczęście do ludzi. Przyjaciele to taka grupa ludzi, którym oddałabym absolutnie wszystko co mam najpyszniejszego. Ostatniego Twixa. Ulubioną pizze z ananaskiem. Ostatnią lampeczkę Aperolka. Ferrero Roche od babci. Pieroga z jagodami i kurwa nawet jedną porcję rosołku na kaca. A za co. A właśnie za to, że SĄ. Moje przyjaźnie charakteryzuje długi przebieg. To ludzie, których znam długo i wiele z nimi przeszłam. I na hasło: POŻAR, mają gotowe gaśnice, chociaż jeszcze nie wiedzę, że tylko zapałka zapłonęła ciut mocniej. Są. Obecność. To taki nieprawdopodobny dar, przyjaźń to taka wspaniała emocja, i jak mówi jedna z moich cudownych przyjaciółek, że dobrych ludzi spotyka się niezwykle rzadko i trzeba ich przy sobie trzymać, to w stu procentach podpisuję się pod tym. Otaczają mnie moi dobrzy ludzie, jestem za to wdzięczna.

Ten przepis chciałabym zadedykować moim przyjaciołom. Wiecie, że wszystko co najpyszniejsze mogłabym Wam oddać, a to czego aktualnie potrzebujecie mogę Wam ugotować. Wiecie też, że swoją miłość do Was wyrażam tym, czym mogę Was nakarmić. Ze specjalną dedykacją, zło, które jeszcze nie śpi. 

Dziękuję. 

________________________

Ceviche to takie danie z owoców morza lub ryb, z dodatkiem niezwykle dużej ilości soku z cytryny z warzywami. W moim wypadku podane na domowej picie, którą zrobiłam z ciasta na pierogi :) Danie niezwykle lekkie, świeże, właściwie definicja wiosny. 

Składniki (na 2 porcje):

  • 100 g surowego lub marynowanego filetu z tuńczyka 
  • 1/2 awokado 
  • 10-15 pomidorków koktajlowych 
  • garść natki pietruszki, kolendry i mięty 
  • sok z jednej całej limonki 
  • łyżka musztardy francuskiej 
  • łyżka miodu 
  • szczypta soli i pieprzu 
Na pitę:
  • 200 g mąki pszennej 
  • 70 ml ciepłej wody 
  • sól 
  • jedno żółtko 
  • 20 g masła

Pokrój tuńczyka i awokado w kostkę. Wymieszaj w misce. Małe pomidorki pokrój na ćwiartki i dodaj do składników. Zioła posiekaj bardzo drobno. Dodaj przyprawy oraz płynny miód, musztardę i sok z limonki. Wymieszaj składniki i odstaw na 20- 30 minut. W tym czasie przygotuj pitę. Z mąki, ciepłej wody, rozpuszczonego masła, żółtka i szczypty soli należy wyrobić gładkie i jednolite ciasto. Jak na pierogi. To ciasto należy cienko rozwałkować i piec na rozgrzanej patelni z każdej strony po 2-3 minuty. Niech wygląda jak na zdjęciu. Gotową pitę podaj z ceviche. Będzie pysznie. Prosto i pysznie. 

Smacznego, Klaudia!





przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 00:07 0
Podziel się!
Etykiety:
Przystawka, Ryba, Śniadanie
Nowsze posty
Starsze posty

20:47

Muszle nadziewane serem ricotta i szpinakiem w sosie pomidorowym

Każde dobre danie polega głównie na tym, że ma swój magiczny, niepodrabialny składnik, który swoją mocą nakręca smak, swoją strukturą nadaje teksturę daniu, swoim kolorem zachwyca oko. Każdy kucharz ma też kilka swoich ulubionych składników, które z chęcią by dokładał do każdego z dań. Dlatego każda osoba, która gotuje, gotuje w określonym stylu, ma swój rodzaj smaku, którym karmi innych, wierzcie coś w tym jest. 

Lubię pobawić się w gotowanie, na przykład za chwilę idę leczyć swoją depresję lepiąc pierogi z mięsem, i chociaż nie wiem gdzie je przetrzymam to na pewno nie ulepię ich mniej niż sto, a zamrażarka jest pełna. Ups. Im bardziej skomplikowane dania robię, tym za pewnie "cięższy" mam nastrój, i tak to koreluje. Jak jest łatwo i prosto, to znaczy, że nastrój lekki jak piórko. 

Nadziewany makaron muszelki jest fajny z dwóch powodów. Jest nadziany w środku i na zewnątrz otoczony sosem. Jest wilgotny, lepki i ma głęboki, dwufazowy smak, przez co nie można się od niego oderwać, naprawdę. 

Składniki:

Sos pomidorowy:

  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku 
  • 1/2 cukinii 
  • 1/2 bakłażana 
  • 400 ml pasaty pomidorowej 
  • szczypta soli, oregano, majeranku, pieprzu i cukru 
  • oliwa do smażenia 
Nadzienie do muszli:
  • 200 g sera ricotta
  • 50 g wędzonego tuńczyka 
  • garść szpinaku 
  • ząbek czosnku 
  • oliwa do smażenia 
  • sól, pieprz 
  • 100 g sera mozzarella 
  • natka pietruszki 
Dodatkowo:
  • 50 sztuk makaronu w kształcie dużych muszli 
  • 150 g sera mozzarella 
Wykonaj sos pomidorowy. W tym celu podsmaż na patelni posiekaną cebulę, czosnek oraz pokrojone w kostkę bakłażana i cukinię. Dodaj passatę pomidorową i duś na wolnym ogniu z przyprawami wszystkie składniki 10 minut, a następnie ściągnij z ognia. Ugotuj makaron al dente, jednak uważaj aby się nie posklejał. 

Przygotuj nadzienie do muszelek. Na oliwie podsmaż posiekany drobno czosnek oraz szpinak. Wystudź, a następnie wymieszaj podduszone składniki z serem ricotta, pokrojonym bardzo drobno tuńczykiem oraz natką pietruszki, dodaj ser mozzarella i całość dopraw solą oraz pieprzem. Takie nadzienie włóż do muszelek. 

Na dno naczynia żaroodpornego wyłóż sos pomidorowy, na nim układaj nadziane muszelki. Wierzch dania posyp startym serem i całość umieść w piekarniku nagrzanym do 160 stopni i piecz 35- 40 minut. Podaj na ciepło. 

Smacznego, Klaudia!









przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 20:47 0
Podziel się!
Etykiety:
Makaron, Obiad, Ryba, wege obiad
Nowsze posty
Starsze posty

22:13

Wytrawne leniwe. Szpinak/ suszony pomidor/ kapary/ oliwa/ parmezan/ natka pietruszki.


"A gdyby tak zostawić wszystko, dokładnie takim jakie jest."

Nie.

W tej całej obsesji, w tym kompulsywnym obłędzie nie dziwny wydaje mi się ten przepis. Phi, nawet nie pomyślałabym żeby standardowo potraktować bułką tartą, masłem, cukrem i cynamonem leniwe, bo nie. Bo dziś, i właśnie teraz, pasują mi tu najbardziej kapary, czosnek i oliwa. 

I oficjalnie, w dobie czasów w domu, sobie daję czarny pas z klusek. 

Składniki (na jedną porcję, dużą):

Na kluski leniwe:

  • 150 g twarogu tłustego 
  • 70 g mąki pszennej 
  • 1 żółtko 
  • szczypta soli 
  • woda do gotowania
Dodatki:
  • 1 łyżka kaparów 
  • 2 suszone pomidory 
  • 1 łyżka oliwy z oliwek 
  • natka pietruszki 
  • garść świeżego szpinaku 
  • 2 łyżki tartego parmezanu 
  • 1/2 małej cebuli 
  • 1 mały ząbek czosnku 
Twaróg zmielić i wyrobić ciasto z żółtkiem, solą i mąką. Niech masa będzie jednolita i gładka. Następnie ciasto zwinąć w wąską rolkę i pokroić na mniejsze kawałki. Gotować w garnku z gorącą, wrzącą ale nie bulgoczącą wodą, do 4-5 minut po wypłynięciu na powierzchnię. A w tym czasie na rozgrzanej patelni i oliwie z oliwek należy podsmażyć czosnek, cebulę do zarumienienia i dodać kapary oraz pokrojone suszone pomidory. Dusić składniki kilka chwil, doprawić pieprzem i dodać szpinak, natkę pietruszki oraz parmezan i ugotowane kluski. Całość należy dokładnie wymieszać i podać od razu. I zjeść. 

Smacznego, Klaudia!






przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 22:13 0
Podziel się!
Etykiety:
Kluski, Obiad, wege obiad
Nowsze posty
Starsze posty

23:02

Pieczone pierogi z nadzieniem chili con carne w wersji wege

Wiem, pewnie sama jakiś czas temu uznałabym to za swego rodzaju profanację, kwitując, że nie można nazwać wegetariańskiego dania tak samo, jak to mięsne i że to nie jest chili con carne, tylko warzywa w sosie pomidorowym i koniec. Cóż. Człowiek całe życie się uczy, to jedno z powiedzeń, które przy okazji tego wpisu chciałam nadmienić, a drugie, równie mądre- punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. No bo kto by pomyślał, że ja - zagorzała mięsożerczyni (jak to potocznie można zgrabnie ująć w słowa), fanka burgerów, steków i tatara, postanowi na 40 długich, dodatkowo w większości wolnych, dni odmówić sobie mięsa (I SŁODYCZY). I naprawdę, pewnie brzmi to conajmniej żałośnie, jakbym bardzo za tym mięchem tęskniła i się użalała, ale zupełnie nie brakuje mi smaku czy samego białka jako makroelementu w codziennym jadłospisie i nie było dnia żebym miała ochotę na coś mięsnego. I szczerze i głęboko zastanawiam się czy wrócę do mięsa po Wielkiej Nocy. Dzięki temu znacząco poszerzyłam swoje kulinarne horyzonty, stosując w kuchni rozmaite techniki, które spowodują, że moje dania będą pełnowartościowe i co najważniejsze - smaczne, bowiem o smak chodzi mi w życiu najbardziej. Dlatego zauważyłam, że świetny smak potrawom nadaje tuńczyk z puszki, którego w porównaniu do reszty życia, w tej chwili nadużywam. Nadużywam w kuchni również ostatnio pomidorów z puszki, kukurydzy, szpinaku, czerwonej fasoli, wina i melisy z wiśnią, chociaż dwie ostatnie pozycje, chyba z innego powodu. Skoro gotuję na potęgę, to na potęgę dodaję coś nowego, dlatego dziś znowu tu jestem. 

Składniki (na 20- 25 pieczonych pierożków):
  • 20 g oliwy z oliwek 
  • 150 ml ciepłej wody 
  • 1 łyżeczka cukru 
  • 15 g świeżych drożdży 
  • 270 g mąki pszennej 
  • szczypta soli 
Nadzienie, wegetariańskie chili con carne:
  • 90 g tuńczyka z puszki 
  • 1 ząbek czosnku
  • 50 g cebuli 
  • łyżka oliwy z oliwek 
  • 3 pieczarki 
  • 180 g czerwonej fasoli z puszki 
  • 150 g marchewki 
  • 100 g kukurydzy konserwowej 
  • 100 ml passaty pomidorowej 
  • po 1/2 łyżeczki chili, papryki słodkiej, kminu rzymskiego, oregano, mielonej kolendry, soli, pieprzu, cukru 
W pierwszej kolejności należy wyrobić ciasto drożdżowe. Wymieszać ciepłą wodę z drożdżami i cukrem, a następnie dodać mąkę, oliwę, sól i wyrobić gładkie, elastyczne ciasto, które należy uformować w kulę, przełożyć do miski wysmarowanej tłuszczem i odstawić do wyrośnięcia na godzinę. 
W tym czasie należy przygotować nadzienie. Na oliwie należy podsmażyć posiekany czosnek, cebulę i pieczarki do zarumienienia. Dodaję kukurydzę konserwową, fasolę konserwową i startą marchew i duszę składniki 10 minut. Dodaję wszystkie przyprawy i passatę pomidorową. Duszę ponownie składniki 10 minut. Następnie dodaję tuńczyk i mieszam wszystkie składniki. 
Wyrośnięte drożdżowe ciasto wałkuję dość cienko i wykrawam duże kółka, które nadziewam wegetariańskim chili con carne. Gotowe pierożki układam na blaszce a ich wierzch smaruję oliwą i posypuję solą, następnie piekę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 20 minut. Podaję z sosem pomidorowym, guacamole lub pikantnym sosem paprykowym. 

Smacznego, Klaudia. 




przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 23:02 0
Podziel się!
Etykiety:
Obiad, wege obiad
Nowsze posty
Starsze posty

23:05

Śniadaniowa pizza z jajkiem, białym serem i szparagami

Z dziewięciu propozycji, które zamieściłam na swoim instagramie wczoraj, wybraliście właśnie ten przepis niemal jednogłośnie. Dzięki temu miałam szansę zobaczyć jakich przepisów potrzebujecie i co czytać Wam się chce najbardziej. 

Przepis miałam dodać na godzinę 22:00, jednak musicie mi wybaczyć, bo wróciłam skądś późno, potem lepiłam coś i się piekło, a potem szukałam odpowiednich zdjęć i się zeszło. Z dodawaniem przepisu tak jest. Zajmuje to niemało czasu. Wszystko rozchodzi się o pomysł, potem o skompletowanie składników a następnie o gotowanie. Tutaj należy jednak wykazać się pewną rozwagą, bowiem sam proces przygotowania posiłku powinien silnie korelować z odpowiednim światłem do zdjęć. Warto wcześniej obserwować prognozę pogody, bowiem silne słońce oraz duże zachmurzenie wpłynie niekorzystnie na wizerunek całej potrawy i jej smakowitość na zdjęciu. Oczywiście nie gotujemy na wieczór, po zachodzie słońca nie ma sensu robić zdjęć, korzystniej wstać rano. Przed kurami. Warto wcześniej przemyśleć prezentację potrawy, dobrać tło, talerze oraz dodatki. Najlepiej jest wtedy, kiedy pod koniec gotowania odpowiednio przygotowane tło oraz ustawiony aparat - oczywiście w trybie manualnym, pełna klatka- już czeka. Zatem kolejnym etapem dobrego wpisu na bloga są oczywiście fenomenalne zdjęcia, które ukazują wygląd faktyczny potrawy, tak zaprezentowanej, jakby jutra miało nie być, następnie już tylko przebieranie zdjęć w kierunku wybrania tych najidealniejszych, przygotowanie grafiki, spontaniczna notka i opis składników oraz przepisu i ... publikacja. Uff, to tylko tyle. Po sześciu latach prowadzenia bloga moja mama stwierdziła, że właściwie trochę pracy mnie to musiało kosztować. Skromnie odpowiedziałam, że w sumie to niewiele, tyle co nic.. przecież. 

Bierzcie ten przepis i jedzcie z niego wszyscy. Jest pyszny. 

Składniki (na 1 placek):

Ciasto drożdżowe:

  • 100 g mąki pszennej 
  • 10 g oliwy z oliwek 
  • 10 g świeżych drożdży 
  • szczypta soli i cukru 
  • 55 g ciepłej wody 
Dodatki:
  • 100 g twarogu chudego 
  • 4 liście czosnku niedźwiedziego 
  • sól, pieprz
  • 3 łyżki tartego żółtego sera 
  • 6- 7 szparagów 
  • kawałek czerwonej papryki 
  • 1 jajko 
  • łyżka kaparów 
  • natka pietruszki, kiełki lub szczypiorek do dekoracji 
Wymieszaj drożdże z cukrem i ciepłą wodą. Dodaj mąkę, oliwę i sól a następne z podanych składników przygotuj jednolite i gładkie ciasto. Idealnie wyrobione nie powinno się lepić do rąk. Przełóż przygotowane cisto do miski natłuszczonej oliwą z oliwek i odstaw do wyrośnięcia, czyli do podwojenia objętości. Z wyrośniętego ciasta formuj koło z wgłębieniem i rantami. W tym czasie zmiksuj twaróg, czosnek niedźwiedzi (może być suszony), sól, pieprz i łyżkę tartego sera a następnie posmaruj ciasto przygotowaną masą. Ułóż szparagi, wbij jajko a wierzch posyp pokrojoną w drobną kostkę papryką, kaparami oraz żółtym serem. Piecz ciasto w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 25- 30 minut, do zarumienienia spodu w trybie góra- dół. Podaj od razu, najlepiej ze szczypiorkiem. 

Smacznego, Klaudia!

Pssssst. Jeśli jesz mięso dodaj do pizzy boczek lub szynkę parmeńską. Będzie jeszcze smaczniejsza. Zamiast czosnku niedźwiedziego do pasty z twarogu możesz dodać suszone pomidory. Smak będzie ciekawy, intensywny. Możesz też dodać... wszystko to na co masz ochotę i zapiec. 









przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 23:05 0
Podziel się!
Etykiety:
Szparagi, Śniadanie
Nowsze posty
Starsze posty

21:17

Makaron ryżowy w sosie kokosowym z krewetkami, warzywami i ananasem

I stało się, trzydziesty drugi dzień bez mięsa i słodyczy a przede mną jeszcze dziewięć dni. Chociaż zupełnie nie tęsknię ani za jednym, ani za drugim, to chciałabym już upiec perliczkę, usmażyć steka, zjeść tatara i zrobić burgera a potem mogę wrócić do swojego wegetariańskiego światka bez mięsa. Sama nie spodziewałam się, że wytrwam tyle, ale każdemu ma prawo czasem odbić. A że jestem dość twarda, niezłomna i lubię trenować siłę swoich postanowień, to uznałam, że 40 dni to takie tyle co nic. W związku z tym dzielę się z Wami kolejnym bezmięsnym przepisem, za to krewetkowym i pysznym! Wspaniały makaron ryżowy z cudownym sosem imbirowo- czosnkowo- krewetkowym i warzywami: papryką, groszkiem, szpinakiem oraz ananasem. Lekkie, smaczne danie, idealne na niedzielny obiad podczas kwarantanny. 

Składniki (na 1 porcję):

Wywar:
  • 6- 7 dużych krewetek, obranych, do wywaru użyj pancerzy 
  • 1/2 pomidora malinowego 
  • 2 ząbki czosnku 
  • skórka skrojona z ćwiartki cytryny 
  • łodyga trawy cytrynowej 
  • 2 łyżki oleju sezamowego 
  • 2 szklanki zimnej wody 
  • 1/2 gwiazdki anyżu, 1 goździk, 1 liść limonki kaffir
  • 2 cm imbiru 
Marynata do krewetek:
  • obrane krewetki 
  • starty imbir (1 cm)
  • otarta skórka z limonki 
  • łyżka sosu sojowego 
  • łyżka oleju sezamowego 
  • szczypta chili 
Pozostałe składniki:
  • 60 g makaronu ryżowego 
  • garść szpinaku 
  • 1/2 szklanki mleczka kokosowego 
  • 1/3 szklanki groszku mrożonego 
  • 1/3 papryki czerwonej 
  • 2 plastry ananasa z puszki 
  • 1/3 szklanki syropu po ananasie z puszki 
  • 2 łyżki sosu sojowego 
  • olej sezamowy 
  • 2 cm imbiru 
  • 2 ząbki czosnku (mogą być pozostałe po wywarze)
  • natka pietruszki, kolendra lub dymka do dekoracji 
Zacznij od przygotowania wywaru. Na rozgrzanym oleju sezamowym smaż wszystkie podane składniki, a w momencie kiedy zaczną uwalniać swój aromat (2-3 minuty) wlej wodę i gotuj do momentu uzyskania aromatycznego wywaru (około 10 minut). Wywar powinien zredukować swoją objętość do maksymalnie 1/3- 1/2 szklanki. Przecedź i odstaw. Zamarynuj krewetki i odstaw na 30 minut, następnie smaż na rozgrzanej patelni po minucie z każdej strony. Odłóż usmażone krewetki i zajmuj się resztą. Makaron ugotuj według przepisu na opakowaniu, postaraj się by nie był rozgotowany. Na oleju sezamowym smaż imbir oraz czosnek. Dodaj paprykę pokrojoną w dowolne kształty, ananasa oraz groszek. Smaż dwie minuty a następnie dodaj sos sojowy oraz syrop z ananasa i gotuj składniki. Wlej wywar oraz mleko kokosowe i gotuj sos 3- 4 minuty do zgęstnienia. Na koniec dopraw jeśli trzeba i dodaj szpinak oraz makaron i krewetki. Składniki starannie wymieszaj. Tuż przed podaniem posyp świeżymi ziołami. 

Smacznego, Klaudia!







przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 21:17 0
Podziel się!
Etykiety:
Makaron, Obiad, owoce morza
Nowsze posty
Starsze posty

14:42

Kopytka w sosie śmietanowym z pieczarkami, szpinakiem i parmezanem



Śmiało mogę nazwać się kurą domową, która w kółko planuje gotowanie i gotuje, z małymi przerwami, które poświęcam na bunt przeciwko systemowi i narzekaniu, że mi się już nie chce, ale to są moje osobiste dramaty, którymi wypełniam sobie cały wolny czas jaki mam. Oprócz tego, że ta sytuacja mnie stresuje, to jestem szczęśliwa bo czytam książki, które piętrzyły się przy moim łóżku, gotuję i cykam zdjęcia, i piszę przepisy, i jem. Czyli robię wszystko co kocham, nadrabiam zaległości. Tak, to na to jest ten czas. Żałuję, że to wszystko owiane jest tylko jednym wielkim zmartwieniem, które jak opary unosi się w powietrzu cały czas i prawie na wszystkim co robię, skupiam się jedynie w 56 procentach. Ze zmartwieniem w tle, wiarą, nadzieją i ochłapem miłości, czekam na ten lepszy czas. Czas, gdy będzie już po wszystkim. Na głęboki oddech. 

Dawno nie gotowałam klusek, nie robiłam skomplikowanych dań, nie bawiłam się w śniadania, aż do teraz. Teraz okazał się moment na te wszystkie potrawy, które są w zasięgu moich myśli, które chciałabym ugotować i zjeść. I robię to, ponownie z nadzieją, że latem zmieszczę się w moje ulubione sukienki. Jeśli tylko będę mogła gdzieś w nich wyjść dalej, niż z kuchni do salonu. 

Składniki:

  • 500 g ziemniaków 
  • 180 g mąki pszennej 
  • 2 łyżki kaszy manny 
  • 1 jajko 
  • szczypta soli do smaku 
  • 1/2 szklanki śmietany 30%
  • 200 g świeżego szpinaku 
  • 200 g pieczarek 
  • mała szalotka 
  • ząbek czosnku 
  • olej rzepakowy do smażenia 
  • szczypta soli, pieprzu i gałki muszkatołowej do smaku 
  • natka pietruszki (pęczek)
  • parmezan (garść startego)
Ziemniaki gotuję do miękkości i studzę. Zagniatam gładkie ciasto z mąki, ziemniaków, kaszy manny, soli i jajka. Przygotowane ciasto dzielę na 3 części a z każdej z nich formuję wąski wałek, który kroję na mniejsze części. W dużym garnku gotuję posoloną wodę, w momencie, gdy zacznie wrzeć wrzucam przygotowane kopytka, które gotuję 5 minut od momentu wypłynięcia na powierzchnię. Za jednym razem gotuję jedną z trzech części kopytek. Ugotowane przekładam na talerz. Na patelni smażę czosnek oraz szalotkę. Dodaję pieczarki i smażę składniki kilka minut. Dodaję szpinak i duszę składniki jeszcze dwie minuty. Wlewam śmietanę i redukuję sos przez 5 minut, na koniec doprawiam wszystko solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Dodaję natkę pietruszki, parmezan i ugotowane kopytka a całość dokładnie mieszam i ściągam z ognia. Podaję od razu. Można posypać jeszcze większą ilością parmezanu i natki pietruszki tuż przed podaniem. 

Smacznego, Klaudia. 









przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 14:42 1
Podziel się!
Etykiety:
Kluski, Obiad, wege obiad
Nowsze posty
Starsze posty
Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

Znajdź coś dla siebie

Coś pysznego

Tost francuski z pastą krewetkową i kiełkami groszku

Wasze ulubione w tym miesiącu

  • Ogórki małosolne delikatnie cytyrnowe
  • Bułeczki BAO z szarpanym kurczakiem w maśle orzechowym
  • Pieczone pierogi z nadzieniem chili con carne w wersji wege
  • Mini serniczki cytrynowe na zimno na spodzie z prażonego słonecznika oraz z lemon curd
  • Domowa masa makowa bez cukru, masła i bez użycia maszynki do mielenia
  • Pomidorowy makaron z kalmarami i natką pietruszki
  • Sałatka z brzoskwinią, buraczkiem i awokado
  • Opowiem Wam jak ja gotuję rosół!

Najczęściej klikane

  • Mini serniczki cytrynowe na zimno na spodzie z prażonego słonecznika oraz z lemon curd
    Mam dla Was super przepis na mini serniczki na zimno! Nie jestem fanką tego typu serników jednak ten wyszedł wprost genialny! Delikatni...
  • Banoffee pie czyli ciasto bez pieczenia
    Banoffee pie czyli esencja samej słodyczy, nazwa pochodzi od połączenia słów Banana i Toffee . Z dostępnych informac...
  • Czekoladowy tort z chrupiącą praliną
    Tak, to zdecydowanie jeden z lepszych tortów jakie przygotowałam. Specjalnie na urodziny mojego kochanego (nieznośnego) brata. Tort z najl...

cofnijmy się w czasie

  • ▼  2026 (4)
    • ▼  kwietnia (4)
      • Sałatka z kurczakiem i orzeszkami ziemnymi
      • Prosty omlet wysokobiałkowy
      • Proteinowy serniczek z jabłkiem
      • Proste ciasteczka pistacjowe bez cukru
  • ►  2025 (7)
    • ►  października (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2024 (8)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (1)
    • ►  marca (4)
  • ►  2023 (14)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (7)
    • ►  maja (4)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2022 (27)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2021 (18)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (2)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (2)
    • ►  marca (1)
  • ►  2020 (24)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (1)
    • ►  września (2)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2019 (51)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (6)
    • ►  września (7)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (4)
    • ►  maja (4)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2018 (91)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (12)
    • ►  października (13)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (7)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (14)
  • ►  2017 (211)
    • ►  grudnia (17)
    • ►  listopada (14)
    • ►  października (19)
    • ►  września (21)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (14)
    • ►  czerwca (21)
    • ►  maja (24)
    • ►  kwietnia (14)
    • ►  marca (15)
    • ►  lutego (14)
    • ►  stycznia (17)
  • ►  2016 (256)
    • ►  grudnia (20)
    • ►  listopada (18)
    • ►  października (9)
    • ►  września (27)
    • ►  sierpnia (18)
    • ►  lipca (16)
    • ►  czerwca (14)
    • ►  maja (19)
    • ►  kwietnia (27)
    • ►  marca (30)
    • ►  lutego (28)
    • ►  stycznia (30)
  • ►  2015 (269)
    • ►  grudnia (38)
    • ►  listopada (30)
    • ►  października (31)
    • ►  września (30)
    • ►  sierpnia (31)
    • ►  lipca (37)
    • ►  czerwca (21)
    • ►  maja (19)
    • ►  kwietnia (7)
    • ►  marca (7)
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (11)
  • ►  2014 (189)
    • ►  grudnia (15)
    • ►  listopada (17)
    • ►  października (33)
    • ►  września (15)
    • ►  sierpnia (14)
    • ►  lipca (33)
    • ►  czerwca (36)
    • ►  maja (10)
    • ►  kwietnia (11)
    • ►  marca (5)

mango papaja

WITAJ NA MANGO PAPAJA

Od zawsze kocham gotować. Nie wiem czy większą frajdę sprawia mi wymyślanie przepisów, samo przyrządzanie dań czy może uwiecznianie ich na zdjęciach?
Nie potrafię się zdecydować, dlatego tym wszystkim dzielę się z Wami tutaj, w moim mango - papajowym świecie.

Mango - papaja stała się moim sposobem na życie, jest nim już od 2014 roku, kiedy to pierwszy raz dodałam przepis.

Doceńcie to miejsce, szanujcie, inspirujcie się, rozgośćcie. Dla mnie to mój dom.

Zapraszam Was do niego z całego serca.

Klaudia!

polub mnie

Ulubione działy

Fit Warzywa Śniadanie Obiad Wigilia i Święta Ryba Wieprzowina Kasza kuchnia włoska Zupy kuchnia polska Makaron Dynia Lunch Box Pieczywo Bezglutenowe Sylwester i inne przyjęcia Przystawka owoce morza Granola Wołowina Jednogarnkowe Pasty kanapkowe Muffiny i babeczki Owsianka wege obiad Szarlotki i ciasta z jabłkami Porady dietetyka
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Mango Papaja. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.