Mango Papaja

Strony

  • PRZEPISY
  • Kontakt i współpraca

15:23

Najlepsze ciastka owsiane Marty


W życiu nie mam szczęścia do totka. Może dlatego, że nie gram? Nie wygrałam też nigdy konkursu w radio. Może dlatego, że nie wysyłam smsów? Nigdy niczego interesującego nie wylosowałam ale może dlatego, że nie losuję? Czasem wygrywam konkursy kulinarne, bo czasem biorę w nich udział. Nie mam szczęścia do posiadania rzeczy ale mam ogromne szczęście do poznawania cudownych ludzi. Marta to takie moje szczęście, trochę los na loterii a trochę jak wygrana w radio Zet. 

Możecie natomiast poznać przepis na jej ciastka, które doprowadzają do obłędu swoim smakiem. Do szaleństwa kruchą strukturą. Do zachwytu aromatem, który unosi się po wypieczeniu ciasteczek. 

To prawie tak jak gdybyście poznali Martę. Ona jest jak te ciastka. 

Składniki (na 12 ciastek):
  • 1 i ½ szklanki płatków owsianych
  • ½ szklanki mąki pełnoziarnistej
  • 1/3 szklanki ksylitolu 
  • 100 g oleju kokosowego
  • Płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • Kilka łyżek mleka roślinnego
  • Płaska łyżeczka cynamonu
  • Szczypta soli morskiej
  • 1,5 cm korzenia imbiru
  • 50 g suszonej żurawiny
  • 50g nerkowców
  • 50 orzechów włoskich
  • 50 g orzechów laskowych
  • 50 g migdałów 
Posiekaj orzechy. Rozpuść olej kokosowy. Imbir zetrzyj na tarce o drobnych oczkach. Wymieszaj dokładnie wszystkie składniki w jednej misce do połączenia. Blaszkę do pieczenia wyłóż papierem do pieczenia i uformuj kilkanaście ciastek. Przygotowane ciastka umieść na blaszce w piekarniku nagrzanym do 180 stopni i piecz około 15 minut. Wystudź zupełnie nim ściągniesz je z blaszki, gdyż będą się kruszyć. 

Smacznego od Marty i Klaudii! 



przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 15:23 2
Podziel się!
Etykiety:
Ciastka, Fit, Na słodko
Nowsze posty
Starsze posty

19:17

Sałatka z kozim serem, batatem i dynią. Pomysł na marynowaną dynię i marchew.


Polubiłam ten spokój i ten czas, który teraz mam. Zaprzyjaźniłam się z nim i zaczął mi odpowiadać. Te dni kiedy mogę cieszyć się pracą, bez pośpiechu i szaleństwa zmieniły moje myślenie i nauczyły spokoju. Nastrajam swoje życie na wolniejsze tempo po powrocie do normalności. 

Mając teraz wolną chwilę na realizowanie swoich dotychczasowych planów i pomysłów czytam cudowne książki kulinarne, oglądam programy. Kulinarne. Czytam przepisy. W środku nocy gotuję gniocchi i lepię pierogi na przemian z wypiekiem żytniego pieczywa i ciastek. Naprawdę. Dawno tak kulinarnie nie dorosłam jak podczas tych kilku tygodni, dawno nie nabyłam tylu ciekawych informacji i nie doszkoliłam swoich umiejętności. Zaczynam być wdzięczna losowi za czas, który w gratisie na to otrzymałam zupełnie nie chcąc i nie prosząc. 

Przepis na tę sałatkę to taka mała inspiracja dla Was na domowe przetwory. Otóż ja, z czystej ciekawości, zaczęłam marynować niemal wszystko co wpadło w moje dłonie. Dynię, marchew i gruszkę wykorzystałam jako pierwsze. Marynowałam je w zalewie o zapachu goździków i słodko- kwaśnym smaku przez tydzień. A potem wykorzystałam. Do sałatki. 

Marynowana dynia, marchew i gruszka


  • Po 0,5 kg marchwi, dyni i gruszki 
  • 3 słoiki 
  • 3 litry wody 
  • 1 szklanka cukru 
  • 3/4 szklanki octu 
  • garść goździków 
  • łyżka soli 
  • 4-5 liści laurowych 
  • kilka ziarenek ziela angielskiego 
  • laska cynamonu 
Warzywa i owoce obierz i pokrój w kostkę lub plastry (marchew). Każdy rodzaj umieść w odrębnym słoiku. Zagotuj wodę z cukrem, octem, goździkami, cynamonem, solą, listkami laurowymi i zielem angielskim. Zalej przygotowanym ciepłym roztworem pokrojone składniki, zamknij słoje i odstaw do wystudzenia. Wychłodzone słoiki wkładam do lodówki i marynuję przez tydzień dynię, marchew i gruszkę. Gruszkę można po jednym dniu z powodzeniem wykorzystywać do potraw np. jako dodatek do gotowych dań, zup lub sałatek. 

Składniki na sałatkę:
  • garść roszponki
  • 1 mały batat 
  • olej do grillowania 
  • kozi ser
  • suszone pomidory 
  • marynowana dynia i gruszka 
  • orzechy laskowe 
  • dressing miodowo- musztardowy: łyżka musztardy francuskiej, łyżka miodu, łyżka oliwy z oliwek, szczypta soli i pieprzu 


Rozgrzej patelnię grillową. Batata umyj i pokrój w plastry. Smaż na patelni plastry batata po dwie minuty z każdej strony. Roszponkę ułóż na talerzu, na niej batata, pokrojone suszone pomidory oraz marynowaną dynię i gruszkę. Wierzch posyp pokruszonym kozim serem i posiekanymi orzechami laskowymi. Składniki dressingu wymieszaj i polej nim wierzch sałatki. Udekorowałam wierzch sałatki bazylią tajską i jeśli możesz to jej smak również ciekawie może wzbogacić sałatkę. 

Smacznego, Klaudia! 


przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 19:17 0
Podziel się!
Etykiety:
Dynia, Fit, Przetwory, Sałatki
Nowsze posty
Starsze posty

08:00

Sałatka z kaszą bulgur, fetą, oliwkami, suszonymi pomidorami i natką pietruszki



Cześć. 
Klaudia, moja arcyzdolna i serdeczna koleżanka, właścicielka tego bloga znając moje zamiłowanie do gotowania oraz dobrego jedzenia zaproponowała mi gościnny wpis. Czuję się niesamowicie wyróżniona i wdzięczna, że razem z Nią mogę realizować moje niespełnione „kulinarne ambicje”. Gotowanie zawsze sprawia mi radość, uwielbiam podawać ludziom posiłki, podając przy tym swoją energię i uczucia. Trochę zazdroszczę Klaudii, że gotowanie to nie tylko jej pasja, ale także część pracy i w przeciwieństwie do mnie nie robi tego okazjonalnie, a wręcz zawodowo! Dzisiaj mam okazję zaprezentować Wam jeden z moich ulubionych przepisów na sałatkę. Autorem tych przepięknych zdjęć jest oczywiście Klaudia. Kochana, nawet nie wiesz jak się cieszę, że mogę uczyć się od Ciebie dekorowania dań i robienia zdjęć potrawom! 

Składniki (na 4 porcje):
  • 2 torebki kaszy bulgur
  • 175 g ostrego ajvaru
  • Pęczek pietruszki lub kolendry
  • Pół słoika suszonych pomidorów
  • ¾ szklanki czarnych oliwek 
  • 150 g fety
  • sól, pieprz
Ugotuj kaszę według przepisu na opakowaniu. Przelej zimną wodą po ugotowaniu aby kasza nie stała się rozgotowana oraz aby schłodzić ją nieco. Posiekaj drobno natkę pietruszki, fetę pokrój w kostkę, oliwki w plastry a suszone pomidory dość drobno. Wymieszaj wszystkie składniki. Jeśli uznasz za stosowne możesz doprawić jeszcze sałatkę solą i pieprzem, natomiast nie wydaje się to konieczne. 


Smacznego, Marta - nieblogerka! 








przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 08:00 0
Podziel się!
Etykiety:
Fit, Sałatki
Nowsze posty
Starsze posty

08:00

Żytni chleb na zakwasie



Z pieczywem jest tak, że mam do niego ogromną słabość. Upieczenie bułeczek to dla mnie żaden problem, chleb na drożdżach to również kilka chwil chociaż z drożdżami lubię się średnio. Chleb na zakwasie to już wyższy poziom wypieku pieczywa. Kilka lat temu z uporem maniaka robiłam zakwas, piekłam chleb, który nie był udany i lądował w śmietniku a ja nie zrażając się niczym nastawiałam nowy zakwas i uczyłam się go. Po pierwszej udanej próbie było kilkadziesiąt kolejnych udanych prób i w ten sposób zrozumiałam zakwas a on zrozumiał mnie. Mieliśmy wtedy miłość. Zapomniałam na kilkadziesiąt długich miesięcy o zakwasie, o chlebie i doraźnie piekłam wypieki drożdżowe. 

Mając tyle wolnego czasu uznałam za słuszne by przypomnieć sobie tę relację. Nastawiłam ponad tydzień temu, po północy, zakwas i troszczyłam się o niego jak o największy skarb. Karmiłam, obserwowałam i przestawiałam z kąta w kąt by było mu wygodnie i ciepło. Nie uśpiłam go nawet wtedy kiedy na cztery dni wyjeżdżałam do rodziców tylko zwyczajnie, jak kompana, zapakowałam w torbę i podróżował ze mną. Wróciłam do Trójmiasta i uznałam, że jest już na tyle dojrzały by dać mi owoc naszej relacji. Chlebek. Żytni. 

We wtorek rano wymieszałam kolejno mąkę żytnią, zapobiegawczo dodałam również orkiszową, wodę mineralną, sól i zakwas. Przełożyłam do formy i czekałam aż urośnie. Nie rósł a ja martwiłam się o niego. Podglądałam. Przekładałam w coraz cieplejsze miejsca, w końcu nastawiłam piekarnik, wystudziłam nieco i dałam mu pobyć w cieple przez noc. Wczoraj rano wstawiłam do pieca wyrośnięte ciasto. Kiedy pod wpływem bardzo wysokiej temperatury zaczął szalenie rosnąć. Pękać. Zakochałam się w nim. 

Składniki:

Zakwas:
Przez tydzień codziennie o tej samej porze mieszałam 50 gram mąki żytniej i 40 ml przegotowanej wody. Odstawiałam w ciepłe miejsce. Czekałam aż wyrośnie i ponownie karmiłam zakwas. Jeżeli zakwas nie rośnie a masa jest dość gęsta należy dolać kilka łyżek przegotowanej, letniej wody. Jeżeli natomiast wierzch zakwasu pokrywa warstwa płynu należy dosypać łyżkę lub dwie mąki żytniej i wymieszać nie pozostawiając grudek. Zakwas należy robić minimum 5 dni a im dłużej tym lepiej. Do pieczywa wykorzystasz 300 gram zakwasu, pozostała część to tzw. "matka", którą cały czas dokarmiasz by mieć gotowy zakwas na kolejny wypiek. 
Ja niestety zamordowałam moją "matkę zakwas", gdyż wstawiłam piekarnik na 230 stopni zupełnie zapominając, że wewnątrz piekarnika ukryłam mój zakwas. W ten sposób na nowo przygotowuję zakwas. Im "starszy" zakwas tym szybciej wyrasta chleb. 

Wypiek pieczywa:

  • 300 gram zakwasu żytniego 
  • 1 łyżka soli 
  • 250 gram mąki żytniej chlebowej 
  • 250 gram mąki orkiszowej z pełnego ziarna 
  • 400 ml wody 
  • pestki dyni do posypania wierzchu 
  • garść ziół prowansalskich 
Zakwas żytni, sól, mąki, zioła i wodę dokładnie mieszam i przekładam do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Wybrałam keksówkę o długości 20 cm i szerokości 12 cm. Odstawiam ciasto do wyrośnięcia w ciepłe miejsce i przykrywam bawełnianą ściereczką. Chleb może wyrastać tylko 3 godziny lub nawet 12 godzin w zależności od temperatury otoczenia, wilgotności. Aby wierzch nie zsechł się często smaruję jego wierzch letnią wodą. Ciasto można również umieścić w rozgrzanym i wyłączonym piecu lub w piekarniku nagrzanym do 50 stopni, wówczas można skrócić czas jego wyrastania. Kiedy wierzch ciasta wyrówna się z rantem blaszki można wstawić foremkę do piekarnika nagrzanego do 230 stopni na 10 minut. Następnie należy obniżyć temperaturę na piecu do 200 stopni i piec jeszcze 50 minut chleb. Chleb należy zupełnie wystudzić, nie należy jeść go na ciepło. Najlepiej smakuje w drugiej dobie po wypieczeniu. 

Smacznego, Klaudia!











przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 08:00 0
Podziel się!
Etykiety:
Pieczywo
Nowsze posty
Starsze posty

14:08

Dietetyczny chlebek bananowy z 5 składników! Bez tłuszczu, bez cukru!



Wróciło to do mnie. Przylgnęło z taką siłą jakiej dawno nie czułam. Jest we mnie, siedzi. I żadna podróż, restauracja czy przepis nie zainspirowały mnie ponownie jak... czas. Którego teraz mam tyle ile potrzebowałam i musiałam mieć. 

Nie wiem czy znacie to uczucie. Ja mam je właśnie teraz w sobie. Takie delikatne motyle na kliknięcie każdej literki, tą radość i szczęście na każde zdjęcie i tą niesamowitą satysfakcję na każdy udany i wymyślony przeze mnie przepis. 

W nocy nie mogłam spać. Minęła północ a ja wolałam skubać orzechy włoskie niż jeszcze się kłaść. W międzyczasie cały czas doglądając moją żytnią mieszankę, która miała stać się chlebem i która rosła i rosła.. i urosnąć nie mogła. Już spisałam ją na straty ale postanowiłam dać jej czas do rana. Potem minęła 1:00 a ja jeszcze czytałam, przepisy, oczywiście. O 2:00 kiedy uznałam, że to już rozsądnie byłoby pójść spać nie mogłam zmrużyć oczu. Chociaż jeszcze nie pokroiłam ciasta to już wiedziałam, że się udało. Pięknie wyrosło, pachniało a ja chciałam dać mu w Świętym Spokoju wystygnąć żeby rano ugrillować i podać na śniadanie. Wymyślałam dodatki. Wiedziałam, że na dnie lodówki leżą gdzieś figi bo jesienią to u mnie standard. Są jabłka, bo one z kolei standardem są u mnie cały rok. I pewnie winogrona. Rozmyślałam kilkadziesiąt długich minut co zrobić z tymi dodatkami, gdyż kolorystycznie, wiedziałam już to, nie podkręcą mojego dania. Wiedziałam też, że wyprawa do sklepu rano w moim stanie to nie jest najlepszy pomysł. Musiałam działać z tego co było. Uznałam, że jedynym słusznym mianownikiem tych wszystkich dodatków jest syrop klonowy. Poza tym Kacper od kiedy pierwszy raz będąc u mnie na wakacjach, lata temu jeszcze w Łodzi, jedząc pancakes pokochał jego smak i chciałam mu sprawić tym przyjemność. 

Nie zgadniecie. Rano nie potrzebowałam nawet budzika by wstać. Pognałam, o ile w moim przypadku, w tej chwili, takie słowo istnieje, prosto do kuchni by tworzyć. Przekroiłam bochenek bananowego ciasta i już wiedziałam, że przestępstwem by było grillować tak miękki i udany wypiek. Był tak idealny, tak delikatny. Nie mogłam tego popsuć. 

W stresie, w emocjach, w złości kuchnia to taka moja przystań, moja oaza, moja wieża. I naprawdę od lat, a właściwie od pierwszych upieczonych ciastek z Moniką jeszcze w podstawówce, najlepiej gotuje mi się po północy. 

Składniki (keksówka o długości 20 cm):

  • 4 duże, dojrzałe banany 
  • 2 jaja 
  • 150 gram mąki orkiszowej z pełnego ziarna 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 1 łyżeczka cynamonu (opcjonalnie)
  • 50 gram czekolady deserowej 
Dodatki:
  • duszone na maśle jabłka z goździkami i syropem klonowym 
  • karmelizowane winogrona i figi również w syropie klonowym 
  • posiekane orzechy włoskie
Banany obieram. Jednego kroję wzdłuż na pół i odkładam na bok, jego zadaniem będzie zdobić wierzch ciasta. Pozostałe trzy blenduję z jajkami na gładką masę. Dodaję przesianą mąkę, cynamon i proszek do pieczenia oraz posiekaną niezbyt drobno czekoladę. Składniki dokładnie mieszam i przekładam do wyłożonej papierem do pieczenia keksówki. Piekę ciasto w nagrzanym do 175 stopni piekarniku przez 50 minut. Sprawdzam stopień wypieczenia patyczkiem. Jeśli cały jest suchy uznaję ciasto za wypieczone i wyciągam z piekarnika. Studzę. 
Kromkę chlebka bananowego podaję z duszonymi jabłkami, z karmelizowanymi winogronami i figami a wierzch polewam jeszcze syropem klonowym w wersji Kacprowej, w mojej nie, i posypuję posiekanymi i uprażonymi na suchej patelni włoskimi orzechami. 

Smacznego, Klaudia!











przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 14:08 0
Podziel się!
Etykiety:
Fit, Na słodko
Nowsze posty
Starsze posty

14:59

Potrawka z kurczakiem, batatem, tymiankiem i żurawiną


O niebo jest mi lepiej i ciut, ciut kiedy mogę pozwolić sobie na codzienne robienie zdjęć jedzenia. Nie wiem czy to mnie bardziej uskrzydla, czy pobudza do działania, czy motywuje, uszczęśliwia.. ostatnie z pewnością bo po każdym "dobrym" zdjęciu na buźce pojawia mi się uśmiech. 

Pamiętam dzień kiedy robiłam te zdjęcia, te poniżej. To były wakacje, moment kiedy "kulinarnie" znowu stawałam na nogi ale jeszcze nieregularnie, niezbyt odważnie przypominałam sobie jak to jest znowu być blogerką, gotować dużo, gotować z serca i mieć dosłownie chwilkę na trzy czy cztery zdjęcia zanim dzień znowu stanie się nocą a światło nie pozwoli mi już zrobić odpowiedniej fotografii. 

Jest tyle potraw, którymi nie udało mi się z Wami podzielić tylko dlatego, że przygotowane wieczorem nie miały możliwości zostać uwiecznione na zdjęciach. Dam sobie rękę uciąć (albo nogę złamać :)), że to jedne z tym smaczniejszych, ciekawszych i ambitniejszych przepisów bo przygotowywane z miłości, ze spokojem i dla bliskich. 

Znowu kulinarnie trochę odkrywam siebie. Przypominam sobie jak to jest karmić ludzi, gościć ich i móc podzielić czymś smacznym. Od kiedy mam czas przygotować sobie normalny obiad czy kolację i jeszcze móc zaprosić kogoś bliskiego... jestem wniebowzięta! 

Składniki (na 2- 3 porcje):

  • 1 duża pierś kurczaka 
  • 3/4 szklanki ryżu Arborio 
  • 1 mały batat 
  • garść żurawiny suszonej 
  • 1 szklanka zaparzonej czarnej herbaty
  • świeży tymianek 
  • szalotka 
  • czosnek 
  • oliwa i masło do smażenia 
  • sól, pieprz, kurkuma 
  • 1 szklanka bulionu drobiowego lub warzywnego 
  • 1 lampka białego, wytrawnego wina 
Kurczaka pokrój w kostkę. Zamarynuj w oliwie, soli, pieprzu, kurkumie i tymianku. Odstaw na minimum 30 minut. Następnie podsmaż na oliwie do zarumienia i przełóż na talerz. Żurawinę namocz w herbacie. Na oliwie i maśle podsmaż posiekaną szalotkę i czosnek. Dodaj pokrojonego w kostkę batata. Smaż kilka minut. Dodaj ryż i smaż składniki kilka chwil. Wlej wino, zredukuj a następnie wlej bulion. Gotuj potrawkę około 12- 15 minut, aż ryż stanie się miękki ale nie rozgotowany. Na końcu dodaj świeży tymianek, namoczoną ale odcedzoną żurawinę oraz podsmażonego wcześniej kurczaka. Składniki dokładnie wymieszaj. Można jeść! :)

Smacznego, Klaudia!





Przybliżona kaloryczność jednej porcji to około 720 kcal. 


przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 14:59 1
Podziel się!
Etykiety:
Drób, Obiad
Nowsze posty
Starsze posty

14:21

Makaron z wędzonym łososiem, groszkiem cukrowym i natką pietruszki



Są tacy ludzie, którzy działają na siebie jak magnes. Przyciągają się, są pozytywnie nastawieni i otwierają sobie wzajemnie umysły. Wczoraj spędziłam taki przemiły dzień w towarzystwie bardzo uroczej i inspirującej osoby. Lubię kiedy mogę z kimś porozmawiać na temat wypieku chleba, najlepszego ciasta na pierogi ze szpinakiem i ricottą. Kiedy ktoś zainspiruje mnie do ugotowania czegoś nowego albo przypomni... korzenie mojej pasji i to skąd się w ogóle wzięła. Niesamowite jak niektóre osoby mogą mieć na Ciebie dobry wpływ. Aż chce się z nimi przebywać, z nimi jeść i dla nich gotować. 

Kiedy dowiedziałam się, że ona też gotuje, że się na tym zna to uznałam zbyt banalne podać jej tylko makaron z tylko wędzonym łososiem i tylko szalotką i natką pietruszki. Żałowałam, że nie przygotowałam się bardziej. Łatwo jest zrobić wrażenie gotując dla kogoś kto niewiele w kuchni potrafi bądź nie ma świadomości. Gotując jednak dla osoby, która ma z tym do czynienia nawet proste danie potrafi nie wyjść, makaron się rozgotować a sos zważyć. Chyba nawet stresowałam się jej opinią. Jedak powtarzam to zawsze i powtarzać będę. Proste dania zawsze się obronią kiedy są gotowane z serca, dla bliskich. 

Fajnie Marta, że Ciebie poznałam. Że teraz będziemy wymieniać kulinarne doświadczenia, że nasze rozmowy staną się inspirujące. Że będziemy wspólnie od teraz jeść ciekawe rzeczy. Dawno nie poznałam takiego kogoś, z kim jedzenie i rozmowa o tym może być tak dla mnie kreatywne. 

Składniki (2 porcje):

  • 80- 100 gram makaronu Linguine 
  • masło do smażenia 
  • szalotka 
  • 100 gram łososia wędzonego 
  • 1 szklanka śmietany 30%
  • pęczek natki pietruszki 
  • szklanka groszku cukrowego 
  • sól, pieprz
Makaron ugotuj w osolonej wodzie zgodnie z przepisem umieszczonym na opakowaniu. Na maśle podsmaż szalotkę do zarumienienia. Dodaj groszek cukrowy i smaż składniki dwie minuty. Dodaj posiekanego łososia wędzonego. Smaż składniki minutę i wlej śmietanę. Zredukuj ją do momentu uzyskania gęstego sosu (około 4-5 minut) a następnie dopraw według uznania, na pewno pieprzem i odrobiną soli. Nie przesadź z jej ilością bo łosoś sam w sobie już odda swój słony smak do sosu. Na koniec dodaj posiekaną drobno natkę pietruszki. Odcedzony makaron wymieszaj z sosem i podaj. Wierzch możesz posypać parmezanem i natką pietruszki. 

Smacznego, Klaudia!







przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 14:21 0
Podziel się!
Etykiety:
Makaron, Obiad, Ryba
Nowsze posty
Starsze posty

13:23

Schab w sosie kurkowym z czarnym ryżem



Ostatnia godzina podróży, nadrabiam zaległości, przeglądam zdjęcia i zdaję sobie sprawę z tego, że całe morze jest tych, które czekają na upublicznienie. Nie wiem nawet od czego zacząć. Czy może wrzucić Wam zdjęcia pomidorów malinowych z oliwą i kozim serem, na które sezon właśnie się kończy czy może te z figą sprzed tygodnia, bo nim znajdę czas na opublikowanie to będzie Boże Narodzenie. Ostatnio dużo gotuję i czuję się szczęśliwa z tego powodu ale też dużo jem i moje ulubione jeansy nie są szczęśliwe tak jak ja, bo zdecydowanie lepiej leżą w szafie niż na mnie. Dziwna sprawa, chociaż jako dietetyk niestety muszę stwierdzić, że wiem jakim cudem to się stało i to wcale nie żaden cud a prosta matematyka. 

Postanowione. Schab w grzybach na czarnym ryżu kłaniać się dziś Wam będzie. O każdym daniu mam wiele do powiedzenia bo żadne nie wzięło się z przypadku i każde obarczone jest jakąś historią a to szczególną. Pamiętam ten dzień bo chciałam tym daniem nakarmić kogoś wtedy mi bliższego. I jak to bywa w momencie kiedy gotujesz bardziej sercem niż dłońmi – wyszło smacznie. Gotowanie dla bliskich, dalszych, dla ludzi ma to do siebie, że jeśli włożysz w to odrobinę serduszka to nie ma możliwości by cokolwiek mogło nie wyjść. 

Składniki (na 2 porcje):

·     300 gram schabu 
·     200 gram kurek lub innych świeżych grzybów 
·     1/3 szklanki suszonych grzybów 
·     150 ml śmietany 
·     1 szalotka 
·     1 ząbek czosnku 
·     lampka białego wina 
·     1 łyżka masła 
·     sól, pieprz, majeranek, gałązka świeżego rozmarynu 

Dodatkowo:
·     1 szklanka czarnego ryżu 
·     1 lampka białego wina 
·     posiekane świeże oregano 
·     cebula 
·     masło 
·     300 gram pomidorków koktajlowych 

Suszone grzyby zalej ½ szklanki wrzątku. Odstaw na 30 minut. Schab pokrój na cienkie plastry, dopraw solą, pieprzem i majerankiem. Podsmaż na maśle z dodatkiem świeżego rozmarynu po dwie minuty z każdej strony. Ściągnij mięso z patelni, podsmaż na niej szalotkę i czosnek. Wyciągnij rozmaryn. Dodaj świeże oraz suszone grzyby, wlej wino i gotuj sos 10-12 minut. Dopraw solą i pieprzem. Wlej śmietanę, zanurz w sosie schab i gotuj całość jeszcze 8- 10 minut na wolnym ogniu. 

Ugotuj czarny ryż w niewielkiej ilości wody. Najlepiej szklankę ryżu gotuj na wolnym ogniu w dwóch szklankach wody lub bulionu. Potrwać to może nawet 30 minut, nie zrażaj się. Na maśle podsmaż cebulkę, dodaj oregano, pokrojone pomidorki i ryż. Wlej wino i zredukuj je zupełnie. Dopraw ryż solą i pieprzem. 

Podaj porcję schabu z sosem na porcji ryżu. 


Smacznego, Klaudia!





przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 13:23 0
Podziel się!
Etykiety:
Kurki, Obiad, Wieprzowina
Nowsze posty
Starsze posty

15:17

Chałka z figą, mascarpone, szynką parmeńską i balsamico


Są takie dania, które mogą uchodzić za smaczne śniadanie ale i dobrą przystawkę lub przekąskę w trakcie spotkania ze znajomymi. Tak właśnie ma się sprawa z grzankami z figą, szynką parmeńską, serrano lub prosciutto crudo, mascarpone, balsamico i pomidorkami. To bardziej taka zajawka i pomysł niż przepis bo jego wykonanie jest banalnie proste. Jednak niech nie zwiedzie Was prostota tego posiłku bo diabeł tkwi w szczegółach a w tym wypadku w dobrej jakości składnikach. Dobra chałka z piekarni lub nieświeża brioszka, kremowy ser i dobrej jakości dojrzewająca wędlina oraz słodycz fig (dobry Boże, jak żałuje, że nie mogę zjeść znów tych chorwackich) to takie małe puzzle które złożone w jedną całość smakują tutaj wyśmienicie. Oczywiście na noc by się zdały wszystkie elementy bez odpowiedniej oprawy czyli gęstego sosu balsamicznego, zarówno słodkiego, jak i kwaśnego. 


  • Brioszkę lub chałkę pokrój w plastry o grubości 1,5 - 2 cm i tostuj na suchej patelni po minucie z każdej strony. 
  • Dodaj łyżkę masła lub dwie i smaż z jednej strony na chrupko. 
  • Wierzch każdej kromki posmaruj mascarpone. 
  • Nałóż szynkę, figę i pomidorki. 
  • Udekoruj listkami tajskiej bazylii i polej sosem balsamicznym. 
Smacznego, Klaudia!









przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 15:17 0
Podziel się!
Etykiety:
Przystawka, Sylwester i inne przyjęcia, Śniadanie
Nowsze posty
Starsze posty
Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

Znajdź coś dla siebie

Coś pysznego

Tost francuski z pastą krewetkową i kiełkami groszku

Wasze ulubione w tym miesiącu

  • Bułeczki BAO z szarpanym kurczakiem w maśle orzechowym
  • Mini serniczki cytrynowe na zimno na spodzie z prażonego słonecznika oraz z lemon curd
  • Placuszki z serka wiejskiego i budyniu
  • Placuszki bananowe z budyniem
  • Opowiem Wam jak ja gotuję rosół!
  • Bezglutenowe brownie z bananami
  • Pieczona owsianka z jabłkiem i serkiem wiejskim
  • Chleb, który odmienia życie

Najczęściej klikane

  • Mini serniczki cytrynowe na zimno na spodzie z prażonego słonecznika oraz z lemon curd
    Mam dla Was super przepis na mini serniczki na zimno! Nie jestem fanką tego typu serników jednak ten wyszedł wprost genialny! Delikatni...
  • Banoffee pie czyli ciasto bez pieczenia
    Banoffee pie czyli esencja samej słodyczy, nazwa pochodzi od połączenia słów Banana i Toffee . Z dostępnych informac...
  • Czekoladowy tort z chrupiącą praliną
    Tak, to zdecydowanie jeden z lepszych tortów jakie przygotowałam. Specjalnie na urodziny mojego kochanego (nieznośnego) brata. Tort z najl...

cofnijmy się w czasie

  • ▼  2026 (10)
    • ▼  października (3)
      • Moje ulubione leczo z kurczakiem
      • Mój codzienny chleb na zakwasie żytnim
      • Parmezanowy omlet z dynią
    • ►  września (3)
    • ►  kwietnia (4)
  • ►  2025 (7)
    • ►  października (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2024 (8)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (1)
    • ►  marca (4)
  • ►  2023 (14)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (7)
    • ►  maja (4)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2022 (27)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2021 (18)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (2)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (2)
    • ►  marca (1)
  • ►  2020 (24)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (1)
    • ►  września (2)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2019 (51)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (6)
    • ►  września (7)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (4)
    • ►  maja (4)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2018 (91)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (12)
    • ►  października (13)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (7)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (14)
  • ►  2017 (211)
    • ►  grudnia (17)
    • ►  listopada (14)
    • ►  października (19)
    • ►  września (21)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (14)
    • ►  czerwca (21)
    • ►  maja (24)
    • ►  kwietnia (14)
    • ►  marca (15)
    • ►  lutego (14)
    • ►  stycznia (17)
  • ►  2016 (256)
    • ►  grudnia (20)
    • ►  listopada (18)
    • ►  października (9)
    • ►  września (27)
    • ►  sierpnia (18)
    • ►  lipca (16)
    • ►  czerwca (14)
    • ►  maja (19)
    • ►  kwietnia (27)
    • ►  marca (30)
    • ►  lutego (28)
    • ►  stycznia (30)
  • ►  2015 (269)
    • ►  grudnia (38)
    • ►  listopada (30)
    • ►  października (31)
    • ►  września (30)
    • ►  sierpnia (31)
    • ►  lipca (37)
    • ►  czerwca (21)
    • ►  maja (19)
    • ►  kwietnia (7)
    • ►  marca (7)
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (11)
  • ►  2014 (189)
    • ►  grudnia (15)
    • ►  listopada (17)
    • ►  października (33)
    • ►  września (15)
    • ►  sierpnia (14)
    • ►  lipca (33)
    • ►  czerwca (36)
    • ►  maja (10)
    • ►  kwietnia (11)
    • ►  marca (5)

mango papaja

WITAJ NA MANGO PAPAJA

Od zawsze kocham gotować. Nie wiem czy większą frajdę sprawia mi wymyślanie przepisów, samo przyrządzanie dań czy może uwiecznianie ich na zdjęciach?
Nie potrafię się zdecydować, dlatego tym wszystkim dzielę się z Wami tutaj, w moim mango - papajowym świecie.

Mango - papaja stała się moim sposobem na życie, jest nim już od 2014 roku, kiedy to pierwszy raz dodałam przepis.

Doceńcie to miejsce, szanujcie, inspirujcie się, rozgośćcie. Dla mnie to mój dom.

Zapraszam Was do niego z całego serca.

Klaudia!

polub mnie

Ulubione działy

Fit Warzywa Śniadanie Obiad Wigilia i Święta Ryba Wieprzowina Kasza kuchnia włoska Zupy kuchnia polska Makaron Dynia Lunch Box Pieczywo Bezglutenowe Sylwester i inne przyjęcia Przystawka owoce morza Granola Wołowina Jednogarnkowe Pasty kanapkowe Muffiny i babeczki Owsianka wege obiad Szarlotki i ciasta z jabłkami Porady dietetyka
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Mango Papaja. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.