Z kulebiakiem u mnie jest tak, że to moja druga próba przygotowania go. Pierwsza miała miejsce jakieś 10 lat temu, latem. Pamiętam, że bardzo mi smakował, pamiętam, że jest to danie, które śmiało można zaserwować i mogę, z całą odpowiedzialnością za moje słowa, zagwarantować Wam, że kulebiak wychodzi nawet o 4 nad ranem, kiedy jesteście jeszcze lekko zaspani. Jednym słowem jest proste i smaczne danie, które możecie przygotować mając pozostałości kapusty z grzybami w lodówce. Wydaje mi się, że jest smaczniejszy, wilgotniejszy niż tradycyjne paszteciki. I długo zachowuje świeżość. Bardzo dobry rodzaj pieczywa do barszczu, polecam.

Składniki (na 1 duży kulebiak):
Ciasto drożdżowe:\
  • 250 gram mąki
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka cukru
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 25 gram świeżych drożdży
  • 1/4 szklanki ciepłej wody
Farsz:
  • 2 szklanki kapusty kiszonej
  • 1/2 szklanki suszonych grzybów
  • 250 gram pieczarek
  • 1 cebula
  • szczypta soli, pieprzu i majeranku
  • 1 łyżka oleju do smażenia
Dodatkowo:
  • 1 jajko
  • kminek
Kapustę kiszoną gotuję w litrze wody przez godzinę. Odcedzam. Grzyby suszone moczę w szklance ciepłej wody a następnie gotuję przez 30 minut. Odcedzam grzyby pozostawiając płyn po gotowaniu. Z drożdży, cukru, łyżki wody i mąki robię rozczyn, który odstawiam na 10 minut. Następnie dodaję pozostałe składniki i wyrabiam gładkie ciasto. Jeśli ciasto się lepi zbyt mocno polewam dłonie odrobiną oleju i wyrabiam ciasto dalej. Wyrobione ciasto odstawiam do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na minimum godzinę, tak by podwoiło swoją objętość.
Na rozgrzanym tłuszczu smażę posiekaną drobno cebulkę i pieczarki. Po kilku minutach dodaję posiekane drobno grzyby oraz pokrojoną kapustę kiszoną. Wlewam wodę z gotowania grzybów i duszę całość kilka minut. Doprawiam solą, pieprzem i majerankiem. Studzę.
Ciasto wałkuję tworząc duży prostokąt. Na cieście układam farsz pozostawiając odstęp 2 cm od każdej krawędzi. Ciasto roluję, smaruję roztrzepanym jajkiem i posypuję kminkiem a następnie umieszczam w piekarniku nagrzanym do 190 stopni i piekę przez 30 minut, do zarumienienia. Studzę na kratce i kroję w plastry. Przechowuję w szczelnie zamkniętym pojemniku lub folii.

Wszystkiego najsmaczniejszego życzy Wam Klaudia! :)

Brak komentarzy