Fit

Pierwsze śniadanie na nowym. Banalnie prosta owsianka z masłem migdałowym i cynamonem, malinami, truskawkami i czereśniami

15:23





Stało się. Kolejny raz przeniosłam mój zgrabny tyłeczek w nowe miejsce. Jeszcze nigdy tak negatywnie nie byłam nastawiona do żadnej ze zmian jak do tej. Do ostatniej chwili odwlekłam moment przeprowadzki a deadline się zbliżał. I zbliżał. I zbliżał. Małymi a później wielkimi krokami. Aż ostatecznie poczułam, że jeżeli nie zacznę szukać to grozi mi bezdomność. Oglądałam oferty. Dzień. Drugi. Trzeci. I nic. Znalazłam jedną, na którą miałam ochotę poświęcić czas. Miałam swoje powody. Lubiłam Sopot, nie chciałam zmian. Podobało mi się to miejsce, podobała mi się lokalizacja i fakt, że mam tak niedaleko bliskie mi osoby. I nagle to wszystko miało się skończyć, nie chciałam w to wierzyć do samego końca. Chciałam wreszcie stabilizacji i spokoju, a życie kolejny raz wszystko musiało przewrócić do góry nogami. W ciągu jednego miesiąca zmieniło się u mnie wszystko. Praca, bo trzy poprzednie zmieniłam na dwie inne i chociaż na początku byłam przerażona zmianami to szybko okazało się, że to najsłuszniejsza z decyzji, mieszkanie i przewartościowanie pewnych znajomości i relacji. Sama od siebie się oddaliłam ale to również było dobre, móc spojrzeć na swoje życie z dystansem. Móc ocenić. Uspokoić myśli. Ułożyć w logiczną całość. 

Teraz, w tej właśnie chwili która jest mogę powiedzieć Wam jedno. Zmiany są dobre. Pomimo tego, że wydają się przerażające to są potrzebne. Jeżeli odniesiesz je odpowiednio do swojego życia to z pewnością uznasz za zmiany potrzebne. 

W moim życiu od lat już w każdym roku musi wystąpić minimum jedna rewolucja a czasem nawet dziesięć. Pisząc rewolucja nie mam na myśli drobnych spraw, mam na myśli poważne relacje lub niepoważne rozstania, mam na myśli przeprowadzki z jednego końca Polski na drugi, mam na myśli zmiany pracy, branży i studiów, mam na myśli trudne decyzje i konsekwencje związane z podjęciem takowych. I teraz, gdy lata mijają, nie żałuję żadnej z nich. Do żadnego momentu w życiu bym się nie cofnęła. Nie zmieniłabym niczego. Jestem z siebie dumna za odwagę, jestem szczęśliwa, że zawsze wybieram tę trudniejszą drogę w życiu bo dzięki temu niemal czuję jak z dnia na dzień staję się silniejsza. 

Moja przeprowadzka właśnie tu była najsłuszniejszą z decyzji. I kiedy dziś o 8:00 rano obudził mnie dzwonek do drzwi a w progu zobaczyłam mojego przyjaciela, z kilogramem kaszubskich truskawek w rękach, wiedziałam, że zamieszkanie właśnie w tym miejscu to był dobry pomysł. Czekają mnie teraz fajne, miłe, ciekawe poranki z kawą w dłoni. Będą też smaczne i zdrowe śniadania w dobrym towarzystwie. 

Czuję taki powiew świeżości i czuję znowu taką chęć do działania. Czuję, że znowu dobę mogę rozciągnąć do 25 godzin a tydzień wydłużyć o co najmniej jeden dzień, bo tak mi się chce i tego potrzebuję! 

Składniki (na 2 bardzo duże porcje):
  • 150 gram płatków owsianych, ale takich OWSIANYCH PRAWDZIWYCH, jak to stwierdził Mati 
  • 3/4 litra mleka 
  • 2-3 łyżki słodzidła: miodu, cukru, stewii ..
  • 1/2 łyżeczki cynamonu 
  • 2 łyżki masła migdałowego 
  • maliny, truskawki, czereśnie 
Płatki owsiane gotuj w mleku z cukrem, cynamonem i masłem orzechowym do momentu aż wchłoną cały płyn. Podaj na ciepło z owocami i dobrą kawą. 

Smacznego, Klaudia!







Zobacz także

0 komentarze