Mango Papaja

Strony

  • PRZEPISY
  • Kontakt i współpraca

14:47

Pomidory malinowe z kozim serem i bazylią



I stało się. Zostałam uziemiona i nie spodziewałam się tego zupełnie. Cały mój świat teraz to obszar mojego łóżka i nie zmieni się to przez najbliższych kilka dni lub tygodni. Miałam tyle planów: zapisać się na tańce, odwiedzić Lwów za dwa tygodnie, spotkać się z przyjaciółką za tydzień, intensywny czas w pracy, miałam wymyślony świetny plan i chciałam zrobić pierwsze próby projektów. Znacie to powiedzenie? Powiedz coś głośno a Bóg na górze zacznie się śmiać, zamarz o czymś a droga do osiągnięcia celu będzie bardziej kręta niż Ci się wydaje.
Przyzwyczaiłam się, że moje życie to pęd z elementem skoków przez płotki - nie spodziewałam się tylko, że będę musiała skakać i pędzić o kulach! Nigdy nie jest u mnie łatwo a wręcz zawsze trudno. I z tej całej sytuacji staram się wyciągnąć tylko pozytywne wnioski. Może gdzieś ktoś na górze uznał, że moje miejsce jest w domu teraz, może to ochrona przed czymś albo przymusowy urlop. Nie wiem. W każdym razie mam teraz dużo czasu i postanawiam go przełożyć na pozytywy.

Pozytywne aspekty tej sytuacji to fakt, że wreszcie doczytuję literaturę, która od dawna leży i się kurzy. I że ja czuję się wypoczęta jak nigdy od roku lub dwóch lat i to jest sukces. Że dbam o to co jem i piję, o serce, duszę i umysł. Dawno tak nie było. 

A wracając do jedzenia! Lubię świeże, swojskie pomidory z działki mojej mamy. Z oliwą, bazylią z kozim serem i pieczywem dobrej jakości. Postanowiłam też, że na urlopie upiekę chlebek na zakwasie żytnim. Więc niebawem spodziewajcie się fajnych przepisów. Będę robiła też marynowane warzywa i owoce bo zaraził mnie tym doskonały kucharz Paweł. I mam głowę pełną tylu pomysłów, że już się boję co z tego wyjdzie. 


Składniki:


  • kilka pomidorów malinowych 
  • oliwa z oliwek 
  • świeżo zmielony pieprz
  • kozi ser
  • bazylia 
  • świeże pieczywo
Pomidory umyj i obierz ze skórki. Pokrój na cząstki. Kozi ser pokrusz, bazylię posiekaj. Ułoż składniki na talerzu i polej oliwą, dopraw pieprzem i solą jeśli masz ochotę. Podaj z chrupiącym pieczywem. 

Smacznego, Klaudia!




przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 14:47 0
Podziel się!
Etykiety:
Warzywa
Nowsze posty
Starsze posty

13:50

Śniadaniowa pizza z jajkiem, szynką parmeńską, oliwkami i pomidorkami




Uwielbiam dzielić się jedzeniem i gotować dla bliskich i dalekich mi osób. Zawsze śmieję się, że abym coś ugotowała to trzeba sobie na to zasłużyć. Stety i niestety prawdą to nie jest, abym coś ugotowała wystarczy jedynie być moim gościem. Albo inaczej. Być głodnym moim gościem. Albo być niewybrednym głodnym moim gościem. I wówczas jest idealnie. 


Kiedy przy stole siedzi siedem osób i każdy piszczy z zachwytu nad jakimś daniem to znaczy, że jest ono smaczne? Mam nadzieję. Historia jest tego typu. Wiecie, miasto, noc i muzyka. Są u Ciebie goście na weekend ale z nocy na noc goście się mnożą i budzisz się w niedzielny poranek a w Twoim domu jest łącznie z Tobą siedem osób. Nagle zdajesz sobie sprawę, że sklepy są zamknięte a Twoja lodówka zupełnie nie jest gotowa na wykarmienie takiej ilości osób. I nagle podświadomie włączasz kreatywność. Wszyscy na Ciebie liczą, w końcu jesteś mangopapaja i na pewno tym razem również ugotujesz coś smacznego. Tylko z czego??? Właśnie z tego, z pomysłu. 

Chociaż na co dzień nie używam białej mąki i zazwyczaj nie kupuję jej, chyba, że jest mi potrzebna. I tu szczególne podziękowania należą się mojej babci, gdyż to ona stoi za tym, ze mam jej spory zapas kiedy ostatnio byłam u niej w odwiedzinach. Kochana, stwierdziła, że może przyda mi się kilka kilo do wypieku drożdżówki, chociaż na Boga, nigdy nie upiekłam dobrego drożdżowego ciasta, jak żyję. Ale wiecie jak to z babciami bywa- odmówić nie to, że nie można. Się nie da. 

Dzięki temu zapasowi upiekłam moim towarzyszom leniwego poranka kawał dobrego drożdżowego placka, który został posmarowany kwaśną śmietaną, solidnie obsypany majerankiem i udekorowany tym co w lodówce było. Jajkami, czarnymi oliwkami, szynką parmeńską i pomidorkami koktajlowymi. Po wypieczeniu wierzch obsypałam szczypiorkiem i podałam z guacamole. 

Musiało smakować skoro wszyscy pytali mnie czy wrzucę przepis na bloga. I czy jeszcze dzisiaj. 

Składniki (na 7 porcji):

Ciasto:

  • 300 gram mąki pszennej 
  • opakowanie suchych drożdży 
  • pół łyżeczki soli i cukru 
  • 1/3 szklanki oleju rzepakowego 
  • 1/2 szklanki ciepłej wody 
Dodatki:
  • 7-8 jaj 
  • szklanka czarnych oliwek 
  • szklanka pomidorków koktajlowych 
  • 4-8 plastrów szynki parmeńskiej 
  • 1/3 szklanki kwaśnej śmietany 
  • sól, pieprz, majeranek 
Mąkę mieszam z sola, cukrem i drożdżami. Dodaję olej i wodę, wyrabiam ciasto. Jeśli jest zbyt płynne dodaję mąki a jeśli zbyt gęste to oleju. Ciasto nie może być zbite, jeśli klei się do rąk tylko delikatnie to najlepiej polać dłonie olejem i wyrabiać przez 10 minut, do uzyskania jednolitej masy. Odstawiam ciasto do wyrośnięcia na 30 minut, ja w tym celu uruchamiam piekarnik i nastawiam na 50 stopni w termoobiegu. Wyrośnięte ciasto przekładam na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i rozciągam na całą powierzchnię blaszki. W tym momencie również można a nawet należy odstawić ciasto do wyrośnięcia na 10-15 minut. Tym razem z pospiechu nie zrobiłam tego i od razu posmarowałam wierzch śmietaną, posypałam majerankiem, wbiłam jajka i udekorowałam szynką parmeńską, oliwkami i pomidorkami koktajlowymi. Wierzch doprawiłam solą i pieprzem. Piekłam w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez 25 minut. Podałam na ciepło z guacamole. 

Smacznego, Klaudia!


przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 13:50 0
Podziel się!
Etykiety:
Śniadanie
Nowsze posty
Starsze posty

14:50

Alternatywny przewodnik po Londynie


Londyn. Gdybym musiała wyprowadzić się z Trójmiasta to zamieszkałabym w Warszawie. Gdybym uznała, że Warszawa to dla mnie za mało z chęcią przeniosłabym się do Londynu. To takie moje miasto, jedna z ulubionych stolic w Europie i doskonale się tutaj czuję.

W tym roku pomysł na urlop był żaden. Nie miałam planu, składu i ładu a jedyne co wiedziałam to, że muszę go wziąć bo szef naciskał. Kiedy mój znajomy kupił dwa bilety do Londynu, wysłał mi screena i napisał jedziemy nie byłam ani zła ani szczęśliwa. W Londynie byłam już wcześniej i faktycznie to miasto zrobiło na mnie dobre wrażenie. Wówczas miałam przygotowany plan, podrukowane mapy i zwiedzaliśmy wszystko zgodnie z moimi wytycznymi. Tym razem było inaczej...

Polecieliśmy do Londynu tanimi liniami i w obie strony zapłaciliśmy niecałe 600 zł za bilety. Jak na lot w sezonie to całkiem przystępna cena, chociaż znam przynajmniej jednego wariata, który za ten sam lot potrafi zapłacić 150 zł. Pozdrawiam Piotr, nie wiem co by było gdyby nie Ty.

Bez żadnego planu w głowie, prócz kilku miejsc, których nie udało mi się zwiedzić poprzednim razem właściwie sama nie wiedziałam co chciałabym zobaczyć. A jedyne co miałam w planach to oczy, uszy i głowa szeroko otwarta na to co proponują mi miejscowi. Planowałam wtopić się w tłum i przez ponad tydzień żyć jak mieszkanka Londynu. Udało mi się. To były cudowne wakacje.

Dzięki temu, że z dnia na dzień planowałam kolejne cele podróży udało mi się dotrzeć do miejsc o których nie mam mowy w żadnych przewodnikach. Które są piękne ale nie tak popularne. 

Poniżej mam dla Was krótki przewodnik po Londynie. Są to miejsca mniej popularne ale równie piękne co te sztandarowe, które będąc w Londynie zobaczyć po prostu trzeba! Nie wyobrażam sobie zwiedzać odległych i mniej popularnych miejsc danego miasta nie widząc wcześniej tych najbardziej znanych, zatem to jasne, że ważnymi punktami Londynu zawsze będą dla mnie okolice London Eye, Big Bena, placu Westminster, Tower Bridge czy Palace Buckingham. Warto również pokręcić się po Piccadilly Circus czy wejść do najpopularniejszych muzeów Londynu (National Gallery, Muzeum Historii Naturalnej czy Muzeum Brytyjskiego), które są zupełnie za darmo! Londyn to również miasto najpiękniejszych parków w Europie zatem nie wyobrażam sobie by ominąć je i nie spędzić tam chociaż jednego poranka bądź popołudnia popijając ulubioną kawę. 
Miejsca, które opisałam Wam powyżej udało mi się pozwiedzać poprzednim razem w ciągu 4 dni, natomiast był to wyjazd mocno zorganizowany. Chętnym wyślę dokładny plan zwiedzania wraz z mapą. 

Tym razem jednak było inaczej. Przede wszystkim dłuższy pobyt pozwolił na bardziej leniwe spędzanie czasu w Londynie, chociaż nadal aktywne bo w ciągu dnia robiłam 30 000  kroków! Natomiast nigdzie się nie spieszyłam i mogłam tak jak lubię wtopić się w tłum. 

Poniżej przedstawię Wam miejsca, które zdecydowanie zdobyły tym razem w Londynie moje serce. I oczywiście obudziły apetyt na więcej! 



  • Chinatown 


Lecąc do Londynu to było jedyne miejsce za którym tęskniłam najbardziej. Atmosfera, pęd, jedzenie a w tle muzyka. Dla mnie to połączenie idealne. Chinatown to dzielnica Londynu zamieszkała przez mniejszość azjatycką, gdzie można skosztować pysznej kuchni i poczuć się prawie jak w Azji. W Chinatown znajdziesz sklepy z żywnością azjatycką, pamiątki, produkty prosto z Azji ale i knajpki, bistra, puby i restauracje. Ceny jedzenia w Chinatown wahają się od kilku funtów za posiłek do kilkudziesięciu. Będąc w tej dzielnicy polecam zwracać uwagę na miejsca w których jest bardzo dużo ludzi bo nie w każdej restauracji jedzenie jest pyszne. Będąc poprzednim razem poszliśmy do drogiej restauracji gdzie za posiłek wydaliśmy ponad 30 funtów a okazał się niezbyt smaczny. Natomiast tym razem postawiłam na uliczne i szybkie jedzenie, które okazało się strzałem w dziesiątkę! W Chinatown jest jedna bardzo smaczna piekarnia gdzie można kupić bułeczki na słodko i słono oraz całkiem smaczne lody podane w "rybce" z gofra o smaku matcha. Jeżeli w przyszłości ponownie będę miała okazję zjeść coś w Chinatown z pewnością odpuszczę sobie sztywne restauracje i wybiorę uliczne jedzenie, szybkie bary zwłaszcza te w których kolejka mocno przekracza próg. Chinatown to miejsce gdzie muzyka na żywo i dobre jedzenie idą ze sobą w parze. Warto pogubić się po uliczkach tej dzielnicy z pustym żołądkiem by stopniowo go napełniać smacznymi potrawami niemal prosto z Azji. 



  • Camden Town
Druga z moich ulubionych dzielnic Londynu, które "zaliczyłam" zarówno będąc poprzednim razem, jak i tym dwukrotnie to właśnie Camden Town. Podobno jest to najbardziej hipsterska dzielnica Londynu. Tam dzieje się wszystko! Od ulicznych występów, strajków, koncertów, street foodu po nielegalną sprzedaż markowych produktów, alkoholu i wszystkiego co niedopuszczalne. Camden Town to również Camden Market gdzie można kupić rękodzieła, stare winyle, alternatywną sztukę lub rzeczy o jakich istnieniu nawet nie miałeś pojęcia! Camden to świetne knajpki z dobrym piwem i różowym ginem, do którego miłość przywiozłam sobie do Polski. Camden to również świetne jedzenie. Od wegańskich fast-foodów po tłuste, mięsne żarcie. Wieczorem muzyka i śpiew, niesamowity klimat w blasku lampek wśród otwartych ludzi w każdym wieku, gdzie z każdym możesz zamienić po dwa zdania rozmawiając na mało ważne tematy. Bardzo towarzyska część miasta, którą ja uwielbiam odwiedzać. Jeśli miałabym porównać Camden Town  do miejsc w Polsce, które znam to przypomina mi Off- Piotrkowska w Łodzi albo Elektryków czy 100cznię w Gdańsku. Jeżeli lubicie takie klimaty to pokochacie również Camden Town. 


  • Tower Bridge. Tylko nocą. Najlepiej w deszczu! 
Gdyby ktoś powiedział mi, że będąc w Londynie mogę zobaczyć tylko trzy miejsca to zdecydowanie nie mogłabym sobie odpuścić zobaczenia Tower Bridge. Ale tylko nocą. A najlepiej w deszczu! Będąc pierwszym razem w Londynie zaraz po opuszczeniu lotniska, późnym wieczorem, udałam się właśnie w okolice Tower Bridge by zobaczyć ten piękny most skąpany w ciemności nocy. To był najpiękniejszy i zarazem pierwszy wspaniały widok jaki udało mi się mieć w Londynie. Tym razem również postanowiłam zrobić sobie tę przyjemność. Dopisało mi tyle szczęścia, że nie dość, iż zobaczyłam Tower Bridge nocą to jeszcze lał deszcz z nieba. Okazało się, że widok najpopularniejszego w Londynie mostu w jego naturalnym środowisku, czyli deszczu i nocy to urzekający widok, który zapada w głowę, serce i duszę na długo. Mogłabym po nim spacerować w kółko. W ciągu dnia jest również ładny ale nie robi takiego wrażenia. To tak jak z wieżą Eiffla, w ciągu dnia wygląda niestety jak "kupa złomu" natomiast nocą (zimą, w okolicy Bożego Narodzenia) to najpiękniejszy widok jaki można sobie wyobrazić. Z Tower Bridge jest podobnie. Jeśli jesteś w Londynie na krótko i możesz tylko raz pojechać w tamte okolice to polecam poświęcić na to właśnie wieczór.


  • Rejs do Greenwich. 




















Będąc w okolicach tower Bridge można popłynąć Tamizą do Greenwich. Piękny rejs z cudnymi widokami w okolice południka zero! Gdyby nie mój ulubiony przewodnik po Londynie (Piotr!) zapewne nie popłynęłabym tam. Piękny Park, wysoka górka i zapierający dech w piersiach widok na Londyn. Polecam każdemu kto ma wolniejszy dzień na spędzenie go właśnie w tamtejszej okolicy. Greenwich to klimatyczne knajpki, smaczne jedzenie i cudowne widoki. Przepłynięcie statkiem nie jest drogie bo z okolic Tower Bridge to około 10 funtów a wrażenia naprawdę fascynujące. Warto udać się tam również podczas zachodu słońca, widok tonącego w budynkach Londynu słońca jest czarujący! 


  • Primrose Hill
Będąc  na tropie punktów widokowych Londynu warto wspomnieć o pięknym parku Primrose Hill, zaraz obok bardzo dużego Regent's Park. Spora górka i całkiem niezły punkt widokowy na cały Londyn. Ja postanowiłam urządzić tam sobie długi i leniwy poranek ze śniadaniem oraz książką i powiem Wam, że z takim widokiem na Londyn było warto. 

Warto tutaj nadmienić, że innymi punktami widokowymi dla miasta Londyn są: London Eye, The Shard czy budynek na Canary Wharf. 

  • Canary Wharf

Słuchanie miejscowych kolejny raz zaprowadziło mnie w cudowne miejsce. Albo mam kiepski gust albo zachwyca mnie po prostu świat. A Canary Wharf to kolejne miejsce warte polecenia jeżeli chodzi o Londyn. Biznesowa część tego miasta otoczona dużymi, pięknymi i przeszklonymi budynkami. Tutaj można poczuć pęd tego miasta ale i dostrzec jego piękno. Miałam okazję spędzić w tej okolicy przemiłą połowę dnia pijąc kawę, przyglądając się ludziom i chodząc to tu to tam. Modne jedzenie, knajpki czy sklepy zdecydowanie właśnie tutaj mają swoje miejsce. Do Canary Wharf można dojechać pociągiem DLR, który nie ma maszynisty i jest sterowany automatycznie. Ponadto ciekawym widokiem jest przejeżdżający ten sam pociąg przez środek budynku co można zaobserwować wysiadając właśnie na Stacji Canary Wharf bądź jadąc jedną stację dalej i przejechać przez ten budynek właśnie. 

Imponująco prezentuje się Stacja Crossrail w dzielnicy Canary Wharf gdzie znajduje się przepiękny ogród na piętrze budynku. W jego otoczeniu można napić się kawy lub zagrać na pianinie. Lub ludziom na nerwach :)

  • Notting Hill
Zdecydowanie z tej podróży przywożę jako jedną z ulubionych pamiątek pobyt w Notting Hill. Nieco spokojniejsza, ale również pełna turystów i klimatycznych sklepów, księgarni, kawiarni i knajpek, dzielnica Londynu po której ja mogłabym spacerować cały dzień. Niewielkie sklepiki z pamiątkami, ciuchami, talerzami i innymi dodatkami oraz klimatyczne księgarnie gdzie nie omieszkałam kupić sobie książki Jamiego Olivera. Doprawdy, to miejsce urzekło moje oczy, serce, duszę i kubki smakowe. Kierując się z Notting Hill w kierunku Camden Town można "zahaczyć" o słynne przejście dla pieszych ze zdjęcia Beatles'ów. Niestety to było jedyne miejsce które, z całego szacunku oczywiście do zespołu, nie zrobiło na mnie zbyt dużego wrażenia. Natomiast sam fakt spacerowania kolorowymi uliczkami Notting Hill był dla mnie bardzo przyjemny. 

  • Parki w Londynie







Jeżeli jesteś w Londynie i masz odrobinę czasu polecam Ci spędzić kilka chwil w jednym z Parków w Londynie. Moje ulubione to Hyde Park, Regent's Park, ten w Greenwich, St James Park czy Park przy Pałacu Buckingham. Zabieram ze sobą koc, coś do jedzenia, ulubioną książkę i kawę. Wtapiam się w tłum i urządzam sobie piknik, śniadanie i chwilę dla siebie w otoczeniu zieleni i pięknych widoków. 

  • Będąc w Londynie możesz pojechać do... Walii! 

Będąc w Londynie tyle dni... nie byłabym sobą gdybym nie wymyśliła sobie podróży gdzieś dalej! Początkowo chciałam spędzić dzień na wybrzeżu Anglii, potem planowałam Oksford, Cambridge a ostatecznie postawiłam na Cardiff. Oczarowana wyprawą do Walii o niczym innym nie mogłam już myśleć jak tylko o spełnieniu kolejnego marzenia. Tutaj powinny pojawić się specjalne podziękowania dla mojego nowego znajomego Piotrka. Dawno nie spotkałam kogoś tak obrotnego w życiu, inteligentnego i mądrego. Tylko dzięki niemu udało nam się nie przepłacić za bilety, na które ostatecznie wydaliśmy po niecałe 30 funtów. Walia i Cardiff to magiczna kraina, trudno to opisać, tam trzeba być. Aczkolwiek bliskość wybrzeża, smaczne jedzenie i odpowiednie towarzystwo to zawsze klucz do udanego wyjazdu. Sama podróż z Londynu do Cardiff trwa niewiele ponad 3 godziny autokarem National Express. Oczywiście spędzić tam jeden dzień to za mało ale i tak wiele jak na spontaniczny plan. Oprócz przeczytania na temat tradycyjnych walijskich potraw niestety nie przygotowałam się zupełnie na tę podróż a największą atrakcją okazała się dla mnie karuzela dzięki której mogłam zobaczyć jak położone jest Cardiff i jego najbliższe otoczenie. Bardzo zabawny jest również walijski język, którego nie potrafię nawet przeczytać nie wspominając o wymowie. 


  • Jedzenie w Londynie!
Poprzednim, jak i tym razem, zachwycałam się jedzeniem w Londynie. Tutaj możesz zjeść od doskonałych burgerów, ryby z frytkami czy kanapki po smaczne wegańskie potrawy. Gdybym jednak każdemu z Was miała coś polecić to z pewnością Fish&Chips w Covent Garden, Burgera w jednej z ulicznych budek, Tikka Masala w którejś z knajpek, indyjską kuchnię oraz oczywiście jedzenie w Chinatown czy Camden town. Fajne tosty, dobre kanapki, chrupiąca i tłusta ryba, piwo, doskonały cydr i różowy gin. Lubię jeść w Londynie. Dostaję tutaj oczopląsu! Podobają mi się hiszpańskie tapas w okolicy Notting Hill, kocham całą tą chińszczyznę tutaj i indyjskie potrawy ale równie świetne są dobre restauracje, bistra i knajpki w których możesz posmakować czegoś nowego podanego w ciekawej formie. Trochę żałuję. Jak na mnie bardzo niewiele mam zdjęć jedzenia a dużo więcej widoczków. Nie mniej jednak musicie uwierzyć mi na słowo. Jedzenie mają bardzo smaczne! 









Na koniec dodam tylko, że wrócę do Londynu jeszcze nie raz i kto wie- pewnie będę edytowała ten post w trakcie oglądania kolejnych zdjęć. Zapomniałam Wam napisać o Covent Garden, o moich ulubionych kościołach w Londynie, o tym, że na całym świecie nienawidzę komunikacji miejskiej a w Londynie kocham, o tym, że warto wypożyczyć sobie rower i cały dzień zjeździć po mieście by zobaczyć jak najwięcej. O tym, że ludzie tutaj są życzliwi a czerwone wielkie autobusy jeżdżą jak każde inne i to żadna atrakcja. O tym, że dużo lepiej wynająć pokój w hotelu w centrum aniżeli na obrzeżach bo równowartość przejazdów z dalszych zakątków miasta pociągiem, który notabene jest koszmarnie drogi, może przewyższyć różnicę w cenach hotelu. Że stadion Wembley jest piękny i super wybrać się w tamte okolice na zakupy ciuchowe ze względu na dużą ilość outletów. Że jeśli chcecie nacieszyć oko i spotkać gwiazdy to warto pójść do najbardziej ekskluzywnego domu towarowego w Londynie- Harrods. I że na stacji King's Cross Station mieści się peron 9 i 3/4 z powieści o Harrym Potterze. Jeju! Jest jeszcze tyle rzeczy, które chciałabym Wam napisać tutaj i pewnie zrobię to niebawem! A jeśli macie pytania- piszcie śmiało! Znam jednego eksperta, który zna odpowiedź na każde pytanie! 


Podobają Wam się tego typu wpisy? Chcecie więcej? Dajcie znać w komentarzach! 
przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 14:50 1
Podziel się!
Etykiety:
PODRÓŻE
Nowsze posty
Starsze posty

12:53

Owsianka piękności (z czekoladą, śliwką i sokiem jabłkowym)


Znasz to uczucie kiedy robisz posiłek i chcesz zrobić komuś na maksa dobrze? Ja znam. Zawsze tak mam gotując dla ludzi. Bliskich, dalekich, znanych i nieznanych. To pragnienie szczęścia innej osoby ponad swoje własne kiedy spożywa pokarm przygotowany Twoimi rękoma. 

Jedna z moich stałych pacjentek co tydzień obdarowuje mnie darami, które niesie dla niej jej ogród. Śliwki, jabłka, porzeczki albo... drożdżówka z wiśniami. Część śliwek postanowiłam skarmelizować z cukrem i masłem oraz doprawić goździkami oraz podać z płatkami gotowanymi na domowym soku jabłkowym i czekoladą. 

Nie muszę pisać bo to już brzmi jak rozpływająca się w ustach sama rozkosz. Jak dla mnie to owsianka piękności. Piękności bo po jej zjedzeniu na twarzy pojawia się uśmiech. A uśmiech to najpiękniejszy makijaż. 

Składniki (na 2 porcje):

  • 1/2 kg śliwek 
  • łyżka masła i cukru 
  • goździki 

  • 2/3 szklanki płatków owsianych 
  • 1/2 szklanki mleka 
  • 1 szklanka soku z jabłek z goździkami lub kompotu jabłkowego 
  • 1 łyżka miodu 
  • 1/2 tabliczki dobrej mlecznej czekolady 
  • pestki dyni 
  • migdały 
Śliwki pozbaw pestki i smaż na maśle z dodatkiem cukru i goździków dwie lub trzy minuty. Odstaw. Płatki owsianej gotuj w mleku i soku jabłkowym do miękkości. Na koniec dodaj miód, czekoladę, pestki dyni i migdały. Dokładnie wymieszaj. Podaj porcję płatków z karmelizowaną śliwką. Najlepiej na ciepło. Najlepiej w deszczowy, chłodny dzień. Jak dziś.

Smacznego, Klaudia! 



 


przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 12:53 0
Podziel się!
Etykiety:
Na słodko, Śniadanie
Nowsze posty
Starsze posty

16:50

Proste ciasto z owocami! Zrobisz je w 5 minut!


Latem nikt z nas nie lubi spędzać czasu w kuchni, zwłaszcza przy gorącym piecu. Zwłaszcza przy takiej pogodzie. Zwłaszcza przy tegorocznym lecie. Ja latem zawsze czuję się rozdarta między tym co powinnam a tym czego bym bardzo chciała. Kiedy na zewnątrz, w środku i wszędzie jest upał i jest tak duszno, że nie ma czym oddychać jedynym słusznym rozwiązaniem wydaje się jedzenie lodów. Najlepiej popijając je wodą z lodem. Albo mrożoną kawą. Zakończyłabym na tym swoje całe dzienne menu, gdyby nie to, że latem jest również najwięcej warzyw i owoców. I smutno mi strasznie i źle kiedy nie mogę lub nie chcę ich do niczego wykorzystać. Dlatego latem na zmianę jem pomidory, morele, śliwki i jabłka, cukinię a pomiędzy posiłkami ... lody. By nie mieć wyrzutów sumienia, że nie korzystam z dobrodziejstw tego co niesie mi lato, czyli najlepszych w sezonie owoców postanowiłam upiec banalnie proste ciasto... 

Z tym ciastem związana jest pewna zabawna historia. Nie myślcie sobie, że moja nadgorliwość i niebywała chęć spędzania czasu przy gorącym piecu w czasie upałów wzbudziła we mnie chęć upieczenia trzech ciast z tego samego przepisu. Za tym zawsze kryje się pewien przypadek lub jakaś ciekawa opowieść. Tak prawdę powiedziawszy mieliście dostać ode mnie jeden przepis... ale... upiekłam proste ciasto z morelami i orzechami, postanowiłam zrobić zdjęcia i kiedy zrobiłam jedno (notabene, strasznie mi się ono nie podobało) rozładował się akumulator zasilający aparat. Ciasto nie dotrwało do sesji numer dwa. A że uparłam się, iż muszę je Wam pokazać postanowiłam upiec wersję podobną jednak ze śliwkami, bo one również czekały w kolejce do przyrządzenia. Po upieczeniu i mocno średniej sesji (takie 4/10) ciasto rozeszło się w oka mgnieniu... zjedzone przez moich sąsiadów przyglądających się sesji (nagle wszyscy zainteresowali się nową sąsiadką, jak gdybym wcale nie mieszkała tam JUŻ dwa miesiące). Postanowiłam upiec wersję numer 3 z jabłkami i cynamonem dla najbliższych! I tak oto mam dla Was 3 wersje jednego ciasta. Tak banalnie prostego, że aż wstyd go nie wykonać w okresie letnim. Skoro upiekłam trzy blachy w ciągu dwóch dni musi to oznaczać, że ciasto udaje się ZAWSZE! Co w moim przypadku to nie jest takie oczywiste.. 

Składniki (na blachę o wymiarach 20 cm x 20 cm):

  • 2 jajka 
  • 150 ml mleka
  • 120 ml oleju rzepakowego 
  • 200 gram mąki 
  • 100 gram cukru 
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • cynamon, goździki lub wanilia 
  • owoce: po około 300 gram śliwek lub moreli lub jabłek 
  • dodatkowo: cynamon, miód, orzeszki ziemne lub sezam 
Jajka mieszam z mlekiem i olejem. Mąkę mieszam z proszkiem do pieczenia i cukrem. Dodaję wybraną przyprawę. Mieszam składniki suche z mokrymi na jednolitą masę, którą przelewam do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Owoce kroję na mniejsze części i układam na wierzchu ciasta. Ciasto posypuję orzechami lub sezamem. Piekę w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez 45 minut. Wyciągam z pieca i studzę. Przed podaniem można polać miodem. 

Podaję moje kombinacje ale możecie zastosować własne:
  • goździki, morele i orzeszki ziemne solone 
  • wanilia, śliwki i sezam 
  • cynamon, jabłko i miód 
Smacznego, Klaudia!









przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 16:50 0
Podziel się!
Etykiety:
Na słodko, Szarlotki i ciasta z jabłkami
Nowsze posty
Starsze posty

11:05

Owsianka migdałowa ze śliwkami i mango


Śliwka jest genialnym owocem. Uprażona na patelni z masłem i cukrem nabywa świetnego smaku i aromatu. Czasem mam wrażenie, że cała jest jak umami, trochę uzależniająca. I słodka, i kwaśna, soczysta ale i treściwa. Jeśli dobrze ją potraktujecie, czyli delikatnie podgrzejecie atmosferę ale nie za długo by pozostawić pewien niedosyt, z pewnością zrewanżuje Wam się smakiem na talerzu. Magicznym składnikiem, który moim zdaniem świetnie podkręca smak śliwek jest imbir. Jeśli nie wierzysz- spróbuj go wykorzystać a przekonasz się sam jak bardzo zmienia to charakter całego owocu. 

Składniki (2 porcje):

  • 1/2 szklanki płatków owsianych 
  • 1 szklanka mleka 
  • cukier do smaku 
  • 2 łyżki masła migdałowego 
  • goździki 
  • 300 gram śliwek 
  • dwie łyżki masła 
  • dwie łyżki cukru 
  • 1 cm świeżego imbiru 
  • kawałek mango i brzoskwiń 
Płatki gotuję w mleku z cukrem i goździkami. Najlepiej nie wrzucać goździków w całości a jedynie dodać pokruszone ich główki, które są głównym źródłem smaku. Do ugotowanej owsianki dodaję masło migdałowe. Jeżeli go nie masz- dodaj posiekane drobno migdały bądź płatki migdałów. Świetnie sprawdzi się również mąka migdałowa. Na patelni rozpuść masło i cukier, dodaj starty 1 cm imbiru. Przekrojone na pół śliwki, pozbawione pestki wrzuć na rozgrzaną patelnię i smaż dosłownie 3-4 minuty. Mango i brzoskwinię pokrój drobniej. Gotową owsiankę podaj ze śliwkami i pozostałymi owocami. 




Smacznego, Klaudia!




przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 11:05 0
Podziel się!
Etykiety:
Na słodko, Śniadanie
Nowsze posty
Starsze posty

14:30

Sałatka z kozim serem, szynką parmeńską, morelą i suszonym pomidorem z dressingiem sezamowym



Tak dawno mnie tu nie było, że szalałam z tęsknoty za Wami i moim blogiem. Nie myślcie sobie, że leżałam gdzieś tyłkiem do góry. O nie, nie! Ciężko pracowałam, nadal gotowałam i fotografowałam, trochę nagrywałam i trochę się mądrzyłam. Trochę udzielałam wywiadów i trochę nabyłam nowych współprac. Niebawem będziemy wspólnie sobie testować nowe produkty. Trochę szukałam nowego aparatu i tylko trochę znalazłam. Czekam teraz tylko na zielone światło mojego stanu konta i działam dalej. Trochę przeprosiłam się z moim starym Nikonem i jako prawdziwie niezdecydowana kobieta postanowiłam nie oddawać go w żadne inne ręce już nigdy i chcę żeby został ze mną na zawsze, trochę jako alternatywa. 

Trochę mi głupio, że witam Was po prawie miesiącu tylko sałatką. Możecie mi wierzyć lub nie- jest to doprawdy pyszna sałatka. Banalnie prosta ale smaczna. I zdrowa. I idealna na lato. 

A teraz podgrzeję nieco atmosferę (już i tak mocno nagrzaną przez pogodę) mówiąc, że wrócę do Was z nowymi przepisami, mocno sezonowymi i bardzo ciekawymi. Także czekajcie. Najlepiej w niecierpliwości. 

Składniki:

  • rukola 
  • morele 
  • szynka parmeńska 
  • suszone pomidory 
  • kozi ser z roladki 
  • kiełki rzodkiewki i brokuł 
  • oregano świeże
  • dressing, w proporcji 1:1:1:1: oliwa z oliwek, sok z cytryny, musztarda francuska, sezam plus szczypta soli i pieprzu 
Składniki dressingu należy dokładnie wymieszać. Pokroić ser, szynkę, morele i suszone pomidory. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać, udekorować ziołami i kiełkami, polać dressingiem. 

PS. Morele możesz zamienić na gruszkę, melona lub mango. 

Smacznego, Klaudia!



przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 14:30 0
Podziel się!
Etykiety:
Sałatki, Wieprzowina
Nowsze posty
Starsze posty

09:30

Sałatka z truskawkami, pomidorkami i szynką parmeńską


Uwielbiam dania, które nie tylko cieszą oczy ale i podniebienie. I lubię połączenie owoców z szynka parmeńską. Nie ważne czy jest to mango, gruszka, melon czy truskawki. Jej dojrzewający charakter i słony smak pasują do słodkich dodatków. 

Składniki:
  • roszponka
  • kolorowe pomidorki daktylowe
  • truskawki 
  • szynka parmeńska 
  • pieczywo 
  • dressing: ocet balsamiczny, oliwa z oliwek, miód, sól i pieprz
Składniki dressingu mieszam. Truskawki i pomidorki kroję na pół i mieszam z roszponką i porwaną w dłoniach szynką parmeńską. Sałatkę mieszam z dressingiem i podaję z pieczywem. 

Smacznego, Klaudia!








przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 09:30 0
Podziel się!
Etykiety:
Sałatki
Nowsze posty
Starsze posty

13:59

Tosty z guacamole, chipsem z szynki parmeńskiej, truskawkami i sosem z masła migdałowego




Stało się. Moment na który chyba czekałam. Wróciła mi chęć do kreatywnego gotowania a to zawsze wynik nowego miejsca lub nowej sytuacji. Nawet nie wiedziałam, że zmiany mogą takie być, nieoczywiście fajne. Aż sama momentami nie rozumiem dlaczego tak przed nimi się boimy i uciekamy. Przecież to zawsze doskonała lekcja dla nas. Jest jedna fajna strona przeprowadzek, chociaż według mnie minimum dwie, bo pierwsza z nich to na nowo aranżowanie wnętrz, czyli zajęcie, które uwielbiam. Ogromna radość kiedy dopracowujesz każdy detal aby żyło Ci się w tej konkretnej, Twojej, przestrzeni lepiej. Druga fajna strona przeprowadzek to fakt, że nikogo nie musisz zapraszać a ciągle masz pełen dom ludzi. Od momentu kiedy przekroczyłam próg nowego mieszkania nie było nawet jednego dnia w którym spędziłabym tam samotny wieczór a ja naprawdę lubię swoje towarzystwo. Ale ludzi też lubię. Zwłaszcza swoich, tych którzy mnie otaczają. Bo tworzą moją przestrzeń a ja uwielbiam przestrzeń w której czuję się dobrze. Zatem mam multum gości a przy tym całe mnóstwo okazji do gotowania i robienia dobrze podniebieniom innym. I fajnie mi z tym bo to taka przemiła odmiana, to jest chyba czas na który czekałam. 
W moim nowym mieszkaniu zdarzyły mi się już trzy śniadania, każde w towarzystwie, z czego dwa przygotowywałam ja. Zdarzyły mi się już nagrania filmów kulinarnych i przytrafiło się kilka zdjęć. Nadal czuję niesamowity niedosyt. Tylko póki co nie zaspokoję go... bo rozstałam się z moim aparatem. Smutno mi z tego powodu. Smutno i niesmutno. Bo to oznacza, że będę musiała mieć nowy sprzęt. 

Składniki:
  • kilka kromek miękkiego pieczywa pszennego 
  • awokado, pół szalotki, sok z cytryny, sól i chili 
  • truskawki 
  • masło migdałowe, olej z migdałów, sok z cytryny i miód 
  • szynka parmeńska 
  • roszponka 
  • świeżo zmielony pieprz 
Pieczywo grilluję na chrupko. Awokado rozgniatam i mieszam z sokiem z cytryny i bardzo drobno posiekaną szalotką, solą i chili. Truskawki kroję w plastry. Masło migdałowe mieszam z olejem, sokiem z cytryny i miodem. Szynkę parmeńską smażę na suchej patelni do momentu aż stanie się chrupiąca a następnie osuszam ją z nadmiaru tłuszczu ręcznikiem papierowym. Kromkę chrupkiego pieczywa smaruję pastą z awokado, nakładam chipsa z szynki, truskawki, roszponkę a całość polewam dressingiem i doprawiam świeżo zmielonym pieprzem. Zjadam od razu. 

Smacznego, Klaudia!








przeczytaj mnie
Posted by Klaudia Pieniążek on 13:59 0
Podziel się!
Etykiety:
Kanapki, Wieprzowina
Nowsze posty
Starsze posty
Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

Znajdź coś dla siebie

Coś pysznego

Tost francuski z pastą krewetkową i kiełkami groszku

Wasze ulubione w tym miesiącu

  • Ogórki małosolne delikatnie cytyrnowe
  • Pieczone pierogi z nadzieniem chili con carne w wersji wege
  • Mini serniczki cytrynowe na zimno na spodzie z prażonego słonecznika oraz z lemon curd
  • Sałatka z brzoskwinią, buraczkiem i awokado
  • Bułeczki BAO z szarpanym kurczakiem w maśle orzechowym
  • Opowiem Wam jak ja gotuję rosół!
  • Placuszki bananowe z budyniem
  • Zdrowe ciasto owsiane z ricottą i owocami dla pięknej i młodej cery. Chodź, nauczę Cię jak słodzić!

Najczęściej klikane

  • Mini serniczki cytrynowe na zimno na spodzie z prażonego słonecznika oraz z lemon curd
    Mam dla Was super przepis na mini serniczki na zimno! Nie jestem fanką tego typu serników jednak ten wyszedł wprost genialny! Delikatni...
  • Banoffee pie czyli ciasto bez pieczenia
    Banoffee pie czyli esencja samej słodyczy, nazwa pochodzi od połączenia słów Banana i Toffee . Z dostępnych informac...
  • Czekoladowy tort z chrupiącą praliną
    Tak, to zdecydowanie jeden z lepszych tortów jakie przygotowałam. Specjalnie na urodziny mojego kochanego (nieznośnego) brata. Tort z najl...

cofnijmy się w czasie

  • ▼  2026 (4)
    • ▼  kwietnia (4)
      • Sałatka z kurczakiem i orzeszkami ziemnymi
      • Prosty omlet wysokobiałkowy
      • Proteinowy serniczek z jabłkiem
      • Proste ciasteczka pistacjowe bez cukru
  • ►  2025 (7)
    • ►  października (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2024 (8)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (1)
    • ►  marca (4)
  • ►  2023 (14)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (7)
    • ►  maja (4)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2022 (27)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2021 (18)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (2)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (2)
    • ►  marca (1)
  • ►  2020 (24)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (1)
    • ►  września (2)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2019 (51)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (6)
    • ►  września (7)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (4)
    • ►  maja (4)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2018 (91)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (12)
    • ►  października (13)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (7)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (14)
  • ►  2017 (211)
    • ►  grudnia (17)
    • ►  listopada (14)
    • ►  października (19)
    • ►  września (21)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (14)
    • ►  czerwca (21)
    • ►  maja (24)
    • ►  kwietnia (14)
    • ►  marca (15)
    • ►  lutego (14)
    • ►  stycznia (17)
  • ►  2016 (256)
    • ►  grudnia (20)
    • ►  listopada (18)
    • ►  października (9)
    • ►  września (27)
    • ►  sierpnia (18)
    • ►  lipca (16)
    • ►  czerwca (14)
    • ►  maja (19)
    • ►  kwietnia (27)
    • ►  marca (30)
    • ►  lutego (28)
    • ►  stycznia (30)
  • ►  2015 (269)
    • ►  grudnia (38)
    • ►  listopada (30)
    • ►  października (31)
    • ►  września (30)
    • ►  sierpnia (31)
    • ►  lipca (37)
    • ►  czerwca (21)
    • ►  maja (19)
    • ►  kwietnia (7)
    • ►  marca (7)
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (11)
  • ►  2014 (189)
    • ►  grudnia (15)
    • ►  listopada (17)
    • ►  października (33)
    • ►  września (15)
    • ►  sierpnia (14)
    • ►  lipca (33)
    • ►  czerwca (36)
    • ►  maja (10)
    • ►  kwietnia (11)
    • ►  marca (5)

mango papaja

WITAJ NA MANGO PAPAJA

Od zawsze kocham gotować. Nie wiem czy większą frajdę sprawia mi wymyślanie przepisów, samo przyrządzanie dań czy może uwiecznianie ich na zdjęciach?
Nie potrafię się zdecydować, dlatego tym wszystkim dzielę się z Wami tutaj, w moim mango - papajowym świecie.

Mango - papaja stała się moim sposobem na życie, jest nim już od 2014 roku, kiedy to pierwszy raz dodałam przepis.

Doceńcie to miejsce, szanujcie, inspirujcie się, rozgośćcie. Dla mnie to mój dom.

Zapraszam Was do niego z całego serca.

Klaudia!

polub mnie

Ulubione działy

Fit Warzywa Śniadanie Obiad Wigilia i Święta Ryba Wieprzowina Kasza kuchnia włoska Zupy kuchnia polska Makaron Dynia Lunch Box Pieczywo Bezglutenowe Sylwester i inne przyjęcia Przystawka owoce morza Granola Wołowina Jednogarnkowe Pasty kanapkowe Muffiny i babeczki Owsianka wege obiad Szarlotki i ciasta z jabłkami Porady dietetyka
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Mango Papaja. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.